Nie, nie wylądowałam nagle w Grecji:) To wciąż Tunezja, nadmorskie miasteczko Sidi Bou Said.
Położone na stromym cyplu z widokiem na lazurową Zatokę Tuniską, Sidi Bou Said, nazwane tak na cześć XIII-wiecznego sufickiego uczonego, powoli pochłaniane jest przez Tunis - do stolicy Tunezji jest stąd kilkanaście km. Ten uczony o dość skomplikowanym pełnym nazwisku: Abu Said Ibn Khalaf Yahya al-Tamimi al-Beji, przybył do wioski Dżabal el-Menar i założył tu sanktuarium w XII lub XIII wieku n.e. Po swojej śmierci w 1231 roku został pochowany w tym miejscu, gdzie jest teraz wioska. Od średniowiecza Sidi Bou Said było miejscem pielgrzymek do grobu muzułmańskiego świętego, by pod koniec XIX w. przeobrazić się w letnisko popularne wśród, głównie francuskich, pisarzy, malarzy i filozofów. Odwiedzali je Henri Matisse, Paul Klee, André Gide, Colette i Simone de Beauvoir.
Białe budynki z intensywnymi niebieskimi detalami tworzą niepowtarzalny klimat. Za jego twórcę uważa się barona Rudolfa d'Erlangera, który przybył tu właśnie z greckich wysp na początku XX wieku. Najpierw dla siebie zbudował rezydencję, która zachowywała dekoracyjny styl domów z wysp Grecji, z bieloną fasadą i niebieskimi drzwiami, kratami i kratami okiennymi. Potem zaczęto go naśladować i powstały kolejne wille w tym samym stylu. Na zdjęciu powyżej Café des Nattes, zabytkowa kawiarnia słynąca z herbaty miętowej podawanej z orzeszkami pinii.
W 2026 roku wioska została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO pod nazwą „Wioska Sidi Bou Saïd”, w uznaniu jej harmonii architektonicznej, dziedzictwa duchowego i śródziemnomorskiego charakteru.







































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz