Do Czarnolasu wybierałam się co najmniej od trzech lat, ale jakoś nie było po drodze, choć to stosunkowo blisko, bo tylko 1,5-2 godziny jazdy samochodem. Kiedy z początkiem stycznia zawiało i zamiotło i strach było się wybierać w dalsze podróże, wpadłam na pomysł ruszyć śladem Jana Kochanowskiego.
Strasznie tam płasko w tej okolicy, na tym Mazowszu:)
Poeta urodził się w Sycynie, ale tam już żaden istotny ślad po nim i jego rodzie nie został, więc zaczęłam od Czarnolasu. Wieś Czarnolas leży na Mazowszu, jest to wioska rolnicza, którą zamieszkuje niespełna 500 osób. Nawet nie jest samodzielnym sołectwem, a znana jest chyba każdemu, a przynajmniej powinna być - już w szkole podstawowej dzieci czytają fraszki i treny Kochanowskiego z Czarnolasu. Na granicy wsi Wygoda i Czarnolas gości wita kapliczka z 1936 roku.

W Czarnolesie po rodzie Kochanowskich został tylko teren. Drewniane zabudowania dworskie i gospodarcze dawno spłonęły i zniszczały. Kiedy dworek Jana Kochanowskiego wzniesiony przez niego w 1560 roku spłonął w 1720 roku, Czarnolas został zakupiony za 90 tys. złotych polskich przez księcia Józefa Aleksandra Jabłonowskiego w roku 1761, aby zachować pamięć o Janie Kochanowskim mimo, że fundator miał już 18 innych dworów. Jabłonowski pełnił wiele funkcji polityczno- społecznych, ale był także historykiem, bibliografem, heraldykiem, mecenasem sztuki, tłumaczem i poetą oraz założycielem Towarzystwa Naukowego Jabłonowskich. Bezskutecznie zabiegał o wykreślenie dzieł Kopernika z indeksu dzieł zakazanych. Z jego polecenia i jego sumptem wyszedł w roku 1772 w Paryżu pierwszy atlas ziem polskich: Carte de Pologne.
Obecny dwór, zwany dworem Jabłonowskich, w którym mieści się muzeum Jana Kochanowskiego, to także nie jest ten postawiony przez księcia Józefa. Pobudowany został w XIX w. przez jego potomków. Leży na terenie dużego parku.
Jak widać, nad wejściem jest herb Jabłonowskich, a nie wrona Kochanowskich czyli herb Korwin.
Wrona Kochanowskich jest natomiast na żelaznych drzwiach z inicjałami rodu pochodzących prawdopodobnie ze skarbca znajdującego się w spalonej w 1720 roku rezydencji Kochanowskich.
Wśród najcenniejszych eksponatów można zobaczyć dębowy fotel, także z herbem Korwin, obity skórą w ozdobne tłoczenia, który według tradycji należał do poety, ale oczywiście jego obicie pochodzi z wieku XVIII.
Interesujący jest też dokument potwierdzający, że Jan Kochanowski studiował czyli Księga Metrykalna Uniwersytetu Jagiellońskiego z 1544 roku z wpisem, że opłacił czesne w wysokości... 3 groszy:) Kochanowski był bardzo wykształcony, oprócz UJ studiował także na uniwersytetach w Królewcu, w Padwie i Bolonii.
W muzeum jest wiele drzeworytów, mebli, obrazów - w większości są to kopie, jak na przykład ta kopia obrazu
Matejki. Oryginał zaginął, zachował się tylko szkic i powstała na jego podstawie kopia.
Obraz przedstawia nieutulonego w żalu poetę podtrzymującego ciało zmarłej córki Urszulki.
Ciekawymi eksponatami są stare księgi z epoki: "O naprawie Rzeczypospolitej" Jana Frycza Modrzewskiego (wyd. 1610 w Bazylei) oraz starsza, bo wydana w 1554 "Z dziejów Polski do 1505 roku" Marcina Kromera.
Gobeliny w Muzeum są współczesne, utkały je:
- Anna Urbanowicz-Krowacka
- Danuta Paprowicz-Michno


i kilka innych...
Piękny stół...
Eksponaty znajdują się w pięciu salach, za 5 pln można wypożyczyć audioprzewodnika, warto.
Na terenie muzeum jest kilka rzeźb przedstawiających poetę.
Głowa poety we wnętrzu autorstwa
Ksawerego Dunikowskiego. Niżej rzeźba przy wejściu do kaplicy, na zewnętrznych schodach.
Najbardziej znana jest rzeźba Jana Kochanowskiego na skwerze naprzeciwko muzeum
Współczesna rekonstrukcja XVIII-wiecznej
oficyny Raczyńskich, ówczesnych właścicieli majątku.
W budynku muzeum jest jeszcze ekspozycja w podpiwniczeniu. Postaci przedstawiają członków tzw. Rzeczpospolitej Babińskiej, stowarzyszenia założonego w Babicach koło Lublina przez ówczesnych intelektualistów. Od prawej: Stańczyk, Marcin Bielski, Jan Kochanowski, Mikołaj Rej i Jan Firlej...
Przy stole siedzą Mikołaj Dzierzkowski i Jan Frycz Modrzewski.
Za dworem, w miejscu, gdzie odnaleziono fundamenty starego dworu, w ich obrębie, Teresa Jabłonowska w latach 1826-1846 ufundowała neogotycką kaplicę.
A w środku barwne witraże sprawiają, że świat wygląda jak widziany przez różowe okulary, choć to przecież
kaplica grobowa. Tu leży księżna Teresa Jabłonowska, jej syn Władysław z żoną Ludgardą.
Za kaplicą na terenie parku miejsce, w którym rosła słynna lipa zostało uhonorowane przez Jabłonowskich kamiennym sarkofagiem upamiętniającym Urszulkę, zmarłą córeczkę poety oraz obeliskiem ku pamięci bratanka Jana Kochanowskiego - Piotra, a także wielkim głazem, który każdemu, kto na nim przysiądzie, podobno daje natchnienie poetyckie.



No, ale co z tą Urszulką ? Współcześnie historycy kłócą się o to, czy w ogóle istniała. Nie ma jednoznacznych dowodów, żadnych zapisów w dokumentach historycznych, które potwierdzałyby jej istnienie - poza poezją Kochanowskiego. W domniemanym okresie jej krótkiego życia istniał narzucony przez sobór trydencki obowiązek rejestracji narodzin i chrztów. Niestety, nie ma żadnego takiego dokumentu, także nie ma w księgach potwierdzenia zgonu. Są literaturoznawcy, którzy twierdzą, że Kochanowski nie pisał trenów przez kilka czy kilkanaście miesięcy, jak to jest ogólnie przyjęte, lecz stopniowo i zaczął już około 1570 roku czyli na pięć lat przed domniemanym urodzeniem się Urszulki. Istnieją również teorie, że Urszulka mogła być symbolem utraconego szczęścia i nadziei, a niekoniecznie konkretną osobą. W literaturze renesansowej i barokowej często używano postaci symbolicznych do wyrażania uniwersalnych emocji i doświadczeń, takich jak żal po stracie bliskiej osoby.

W 2018 roku archeolodzy natrafili w Świeciechowie Poduchownym koło Annopola (stąd pochodziła żona Kochanowskiego) na cmentarz z XVI-XVII w. Wśród szczątków około 100 osób odnaleziono dziecięcy szkielet, którego datowanie pochówku odpowiadałoby mniej więcej śmierci Urszulki Kochanowskiej. Przy szkielecie znaleziono korale i dwa sygnety. Sprawę mogłyby wyjaśnić badania DNA, ale nie ma materiału porównawczego. Domniemana czaszka poety Jana Kochanowskiego znajdująca się z zbiorach Muzeum Czartoryskich w Krakowie okazała się być czaszką kobiety. W rodowej krypcie Kochanowskich w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Zwoleniu doczesne szczątki rodziny są tak przemieszane, że właściwie nie wiadomo do kogo należą. Stało się tak, gdyż zgodnie z carskim ustawodawstwem z początku XIX wieku, szczątki rodziny Kochanowskich zostały usunięte z kościoła i pochowane w pobliżu świątyni, a później znów przeniesione do krypty.
Jadę więc do Zwolenia, aby zajrzeć do tej krypty:)
Akurat pani sprzątała kościół, więc dość niechętnie wpuściła mnie do krypty.
Kochanowski zmarł 22 sierpnia 1584 roku w Lublinie, prawdopodobnie na udar mózgu w kamienicy Macieja Krokiera, bogatego kupca lubelskiego lub w domu Mikołaja Firleja. Najpierw ciało poety zostało pochowane w Lublinie, a po roku żona przewiozła je do kościoła w Zwoleniu. W kwietniu 1791 roku Tadeusz Czacki (m.in. współtwórca Konstytucji 3 Maja) wyjął czaszkę Kochanowskiego z trumny, a następnie przechowywał ją przez pięć lat w swojej posiadłości. W 1796 roku przekazał czaszkę księżnej Izabeli Czartoryskiej, która dołączyła ją do zbiorów powstającego muzeum w Puławach. Po upadku powstania listopadowego czaszkę przewieziono do Paryża do hotelu Lambert. Obecnie znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, dokąd została zabrana po 1874 roku. Jednak według antropologów jest to czaszka kobiety.
Kościół w Zwoleniu pochodzi z XVI wieku, kilka razy był przebudowywany. Gruntownie został wyremontowany w 1979 roku i teraz wygląda wewnątrz tak:
"Dziś bądź wesół, dziś użyj biesiady,o przyszłym dniu niechaj próżnej rady,
Już to dawno bóg obmyślił w niebie,
A k'tej radzie nie przypuszczą Ciebie"
fragment pieśni XX "Miło szaleć kiedy czas po temu"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz