niedziela, 11 października 2015

Polska- Zdynia, Łemkowska watra

Rozproszonych po wojnie na cztery strony świata autochtonicznych mieszkańców Łemkowszczyzny Rusinów-Ukraińców miało nie być.Jednak z ich przeogromnej tęsknoty za górską Ojczystą Ziemią zrodziła się idea organizowania Łemkowskiej Watry. Watra szukała swego miejsca, by znaleźć go ostatecznie w Zdyni.






Na trzy dni na skrawek Łemkowszczyzny powraca życie, z jego własną, niepowtarzalną atmosferą. Wieczorem przy wielu płonących ogniskach rozmowom, wspomnieniom, opowieściom i wspólnemu śpiewaniu nie ma końca. Własna tożsamość zachowywana w sercu na obczyźnie, nierzadko ukrywana, tu wśród tak wielu rodaków z całego niemal świata normalnieje i dochodzi do głosu.
A w dzień...wszyscy się bawią:)











Polska - Beskid Niski, rezerwat Kornuty

Rezerwat Kornuty powstał w 1953 roku. Powierzchnia rezerwatu wynosi 11,9 ha, granicząc bezpośrednio z Magurskim Parkiem Narodowym. W rezerwacie ochronie podlegają wychodnie skalne z gruboziarnistego piaskowca magurskiego fantazyjnie ukształtowane podczas osuwiska oraz procesów erozyjnych, a także zespoły roślinne kwaśnej buczyny górskiej i buczyny karpackiej.





Nazwa rezerwatu jest pochodzenia wołoskiego, jak wiele innych nazw w Beskidzie Niskim. Pochodzi z języka rumuńskiego (corn oznacza róg), a pasterze wołoscy określali słowem kornuta owcę z zakrzywionymi rogami. Zapewne wychodnie skalne, swoim wyglądem przypominające sterczące rogi, dały nazwę rezerwatowi.






Krynica Morska - zachód słońca na plaży








Polska - Bieszczady, trasa Maniów - Balnica - słowackie Osadne

Nazwa Balnica pochodzi od łemkowskiej wsi, która po wojnie została zniszczona i której pozostałości można znaleźć na szlaku w postaci ziemianek, zawalonych studni,  cerkwisk, resztek domów. Gdzieniegdzie stoją jeszcze jeszcze krzyże i stare cmentarze. 


Cerkwisko. Istniała tu dawniej cerkiew pw. Michała Archanioła z roku 1856. Do dnia dzisiejszego zachowały się jedynie resztki murku okalającego dawną cerkiew, krzyże - prawdopodobnie ze zwieńczeń cerkwi oraz dawny cmentarz, na którym zachowało się kilka nagrobków.



O dawnej obecności ludzkich siedzib świadczą stare sady. Obecnie zostały objęte nadzorem i służą jako miejsce popasu dla niedźwiedzi spragnionych witamin:) Widać tablicę z ostrzeżeniem, aby nie wchodzić do sadów, bo można spotkać miśka.




Kaplica w Balnicy usytuowana została obok źródełka uchodzącego za cudowne. Niegdyś odprawiano tu nabożeństwa greckokatolickie a latem święcono wodę. Pochodzi z XIX wieku. Była bardzo zniszczona, ale została odbudowana prywatnym działaniem  Wojtka "Kiju" Gosztyła i wyszukanych przez niego sponsorów, między innymi Stefana Sułyka - byłego arcybiskupa greckokatolickiego Filadelfii, który urodził się w Balnicy. Przy odbudowie pracowali wolontariusze - zapaleńcy  z różnych środowisk.


Kaplica stoi w środku lasu i jest otwarta dla wszystkich, można posiedzieć dla relaksu, schować się przed deszczem, przenocować nawet, jak kogo noc zastanie na szlaku....


... a jak się jest ptaszkiem, to nawet zbudować gniazdko i wychowywać młode:)



 W miejscu dawnego przejścia polsko-słowackiego, na samej granicy stoi dom z lat 50-tych XX wieku. Ten budynek to nie jest schronisko, do dom Wojtka Judy. Można przenocować, bo jest pokoik na stryszku, spragniony może kupić wodę albo batonik, ale przede wszystkim - jak sam gospodarz mówi: "opowie o ptakach, wilkach, nauczy rozpoznawać tropy i jeździć konno, rąbać drewno". I sam wysłucha z wielkim zainteresowaniem każdego kto nosi w sobie choćby ślad jakiejkolwiek pasji. A jak kto chce, to pozwoli coś ugotować w swojej kuchni:)



Pora w drogę do Osadnego po słowackiej stronie. Droga częściowo prowadzi przez las, a potem asfaltówką. W lecie to istna patelnia! Pierwszy raz w życiu miałam początki udaru słonecznego i jakby nie górski potok, w którym się po prostu położyłam, to chyba by mnie szufelką zbierali z tego asfaltu... po tygodniu:) Bo ci ludzie na zdjęciu byli jedynymi, jakich spotkałam na całym długim ponad 4-godzinnym szlaku.


Osadne to niewielka, licząca około 300 mieszkańców miejscowość, położona 7 km od granicy w Balnicy z historią sięgającą XIII wieku.

W 1925 roku prawosławni postanowili wybudować własną cerkiew. Wystąpili o zgodę na budowę, jednak odpowiedź była odmowna, gdyż prawosławie było w tym okresie zakazane. Wówczas to ojciec Aleksander Cuglevič wpadł na genialny pomysł, aby wykorzystać kości poległych podczas I wojny światowej żołnierzy, których tysiące były porozrzucane po okolicznych lasach. Mieszkańcy zebrali kości 1025 żołnierzy i umieścili je w niewielkiej krypcie. Następnie wystąpili o zgodę na budowę pomnika dla ruskich żołnierzy. Otrzymali ją i w roku 1929 rozpoczęto budowę cerkwi (chramu),

Cerkiew  zbudowana w 1930 roku w miejscu starej przyjęła za patrona Archanioła Michała. Ciekawostką jest to, że trafiła tu część wyposażenia nieistniejącej obecnie cerkwi w Balnicy, która została rozebrana w latach 50-tych XXw . Z niej pochodzi żyrandol, ikona Przenajświętszej Bogurodzicy oraz cyborium.

Polska- Tokary


W 1946 roku dotychczasowa świątynia parafialna w Tokarach – cerkiew św. Michała Archanioła z 1816 – znalazła się po stronie radzieckiej. W Polsce pozostała cerkiew filialna pod wezwaniem Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość.


Cerkiew leży koło wsi Koterka. W 1852 roku mieszkanka Tokar, Eufrozyna Iwaszczuk w tym miejscu doznała objawienia. We wskazanym przez kobietę miejscu ustawiono krzyż, przeniesiony później na cmentarz. Wkrótce po zabraniu krzyża wytrysnęło źródełko, którego woda miała właściwości lecznicze. Od tego czasu zaczęły w to miejsce przybywać liczne pielgrzymki ludności prawosławnej, przede wszystkim z Białorusi.



Kolorowe wstążki na krzyżach to dary dla duchów opiekuńczych dróg, pól i domostw, aby zapewnić sobie ich przychylność, taka chrześcijańska forma „przekupstwa" świętych, mająca spowodować, że modlitwy będą wysłuchane. To pozostałość po wierzeniach pogańskich. Coś na podobieństwo przysłowia Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek":)


Ciekawostka:  pod krzyżem prawosławnym czasem jest umieszczany wizerunek czaszki. Ma to być czaszka Adama, który miał być pochowany pod Golgotą – Miejscem Czaszki.


Do granicy z Białorusią jest tylko 2 km, oczywiście wstęp surowo wzbroniony:)

Ruciane - Nida, tydzień na żaglach


Był sierpień, więc co ? Tradycyjnie na Mazury:) Nad Jezioro Nidzkie,oczywiście:)


Pogoda sprzyjała żegludze, więc była nadzieja, że ja majtek dam radę przy kapitanie na tej wielkiej krowie czyli na Matelocie:)


Przeważnie było nieźle... nauczyłam się sterować, ...eeee.   za jakieś linki ciągnąć, podnosić i opuszczać żagiel... :))



Było extra:) I nawet się nie utopiłam:)


Ulubiona marina "Pod Dębem"

 
 Kabina na jachcie pełna wygód.