Zazwyczaj w majowy weekend nie wyjeżdżam w znane miejsca, czasem nie wyjeżdżam wcale, aby uniknąć tłumu, tym razem biorąc pod uwagę możliwości czasowe osoby towarzyszącej, wyjechaliśmy dzień wcześniej niż wszyscy i wracaliśmy dzień później. Wzięliśmy ze sobą psa, ponieważ niańka psia miała inne plany:)
Na nocleg w Sromowcach Niżnych przyjechaliśmy nocą, nigdy wcześniej tu nie byłam. Pięknie świecił księżyc, chyba była pełnia.
A rano okazało się, że w blasku dnia widok z okien pokoju wygląda tak:
Mieszkaliśmy u stóp Trzech Koron, tuż nad Dunajcem, obok stadniny koni. Sromowce to mała wieś, nastawiona wyłącznie na obsługę ruchu turystycznego. Gości było dużo, bardzo dużo kamperów.
Spacer wzdłuż Dunajca był bardzo przyjemny, zarówno rano w blasku słońca, jak i wieczorem przy księżycu, malowniczo i romantycznie:) Odwiedziliśmy tego dnia w Sromowcach stary kościółek pw. św. Katarzyny pochodzący z 1513 roku. Bardzo miła pani z Małopolskiej Organizacji Turystycznej opowiedziała nam historię świątyni, opowiedziała o eksponatach w galerii i ich twórcach.
Ostatnie nabożeństwo, Pasterkę, odprawiono w drewnianym kościółku w nocy z 24 na 25 grudnia 1986 roku, potem msze przeniesiono do nowego murowanego kościoła. Stary kościół wyremontowano na koszt Państwa nakładem 500 tys pln i od 2010 roku służy jako galeria rzeźby i malarstwa.
Poszliśmy także do Schroniska Trzy Korony wybudowanego u stóp góry o tej samej nazwie w latach 1929-1930, które pierwotnie nosiło nazwę Schronisko Śląskie lub Śląski Dom, gdyż było własnością Komisji Turystyki autonomicznego Województwa Śląskiego. Przez wiele lat służyło różnym celom: jako schronisko, dom kolonijny dla młodzieży, a nawet strażnica graniczna w czasie II wojny światowej.
Po drodze wstąpiliśmy do bacówki na pyszne oscypki z żurawiną i malinami:)
Po schroniskowym obiedzie na tarasie zakończonym szarlotką, poszliśmy do Wąwozu Szopczańskiego. Pies został wcześniej odprowadzony do pokoju, bo do wąwozu z psem z powodu ochrony przyrody nie wolno.
Zanim dotrzemy do wąwozu, w drodze towarzyszy nam widok Trzech Koron oraz...
... widok na Tatry.
Nazwa wąwozu pochodzi od przełęczy Szopka, przez którą przechodzi się w drodze na szczyt Trzech Koron. My dojdziemy tylko do przełęczy, na szczycie już kiedyś byliśmy, ja nawet dwa albo trzy razy.
Docieramy na wysokość 779 m npm, na Przełęcz Szopka nazywaną także przełęczą Chwała Bogu (prawdopodobnie nazwa pochodzi od okrzyku ulgi po trudach wspinaczki).
Pierwiosnek lekarski, jest go w Pieninach mnóstwo. W czasach mojego dzieciństwa był pod ochroną, pamiętam ostrzeżenia rodziców, aby nie zrywać kwiatu. Teraz już z ochrony wyłączony.
Zgodnie z legendą w Wąwozie Szopczańskim górale uratowali króla Jana Kazimierza, gdy jego orszak natknął się na grupę Szwedów. Scenę do filmu „Potop” również kręcono w Wąwozie.
W skalnych ścianach znajdują się dwie niewielkie jaskinie, które kiedyś służyły jako kryjówki i z którymi związanych jest wiele legend o zbójnikach i ukrytych skarbach. O tym, że faktycznie bywały zamieszkiwane świadczą okopcone sklepienia.
Docieramy na wysokość 779 m npm, na Przełęcz Szopka nazywaną także przełęczą Chwała Bogu (prawdopodobnie nazwa pochodzi od okrzyku ulgi po trudach wspinaczki).
Tędy na Trzy Korony, ale my po odpoczynku wracamy do wsi tą samą drogą , którą przyszliśmy, obok schroniska.
Załapujemy się jeszcze na ostatnie promienie słońca. Dzień był ciepły.
Konna wycieczka też już wraca.
Teraz czas na wieczorne degustacje, kilka lokali było otwartych, decydujemy się na najbliższy, niestety kuchnia włoska, trudno:)



























