Krzczonów leży na Lubelszczyźnie, około 30 km od stolicy województwa. W okolicy otworzono kilkadziesiąt lat temu Krzczonowski Park Krajobrazowy, naprawdę jest tu malowniczo i czasami nawet dziko, a dla rowerzystów raj - wytyczonych jest osiem tras, a ruch samochodowy jest mały, więc można śmigać:) Dziś jest święto katolickie Boże Ciało. Miałam jakiś przebłysk, żeby pojechać do pewnej miejscowości pod Łodzią, którą chyba każdy kojarzy z bogatych obchodów tego święta, ale to ode mnie prawie 300 km, więc w jeden dzień tam i z powrotem trochę sporo... Zrezygnowałam. I wtedy przypomniałam sobie o Krzczonowie, przecież na przełomie XVIII i XIX w. przy parafii w Krzczonowie narodził się strój krzczonowski, który został przyjęty jako strój reprezentacyjny Lubelszczyzny. Postanowiłam sprawdzić, czy jest wykorzystywany w procesji i pojechałam do kościoła. Niestety, w powietrzu wisiała delikatna mżawka, taka jakaś mgła, bo jeszcze nie deszczyk i było trochę ponuro.
Zespół kościelny w Krzczonowie pochodzi z połowy XVII wieku, ale pierwsza parafia była tu już w latach 1274–1429. Obecnie w jego skład wchodzi późnobarokowy Kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, kaplica przedpogrzebowa z neogotycką dzwonnicą, brama z murem okalającym, kryte schody, Kaplica z polnych kamieni, drewniany Krzyż oraz budynek plebanii. Przy parafii w XVIII i XIX w. działała karczma o nazwie "Łapiguz":)
Na początek i na koniec procesji biły dzwony, długo i pięknie. Ich dźwięk robi wrażenia. Weszłam do środka kościoła, ma ładne ludowe malowidła i witraże, ale po obrzędach był tak zadymiony i ciemny, że na foto prawie nic nie widać:)
I rzeczywiście w procesji udział brało wiele osób w regionalnym stroju. Wyglądało to bardzo atrakcyjnie, ale tu w Krzczonowie nie była ani jednego turysty, który by podziwiał te piękne barwne stroje, tak jak we wspomnianym na wstępie miasteczku.





































