Na początku lutego w Siennicy Różanej (to też Kraszczady, byłam tu kiedyś LATEM KLIK!:) odbył się po raz 12-ty Festiwal Land Art, ale po raz pierwszy zimą. Hasło przewodnie to "Woda". Nie mogłam być na otwarciu, więc zaplanowaliśmy pojechać w dzisiejszą niedzielę. Do wczoraj było prawie wiosennie, nawet na chwilę pojawiło się słoneczko, walentynkowe przyjemności zakończone wieczornym koncertem w filharmonii jeszcze bardziej poprawiły humory, wszystko się układało jak należy, a dzisiejszego poranka... proszę bardzo! Nawrót zimy, sypie, chmurno i ciemno. No, ale rzekło się, to jedziemy. Zdjęcia będą w jeszcze większe białe kropki niż poprzednio:) Padało śniegiem tak, że wycieraczki w aucie ledwo nadążały. Chmury wisiały tak nisko, że prawie zahaczało się o nie głową:) Wzięliśmy psa, bo kocha taką śnieżną pogodę. Drogi były białe, auta poruszały się po S12 z prędkością 70 km, wreszcie dojechaliśmy.
Veni vidi......
... to amatorskie zdjęcia, które wklejam ku pamięci...
niedziela, 15 lutego 2026
Zimowy Land Art - Siennica Różana
Zaparkowaliśmy pod kościołem w stylu neogotyckim zbudowanym w latach 1840–1844 z fundacji hrabiego Jana Poletyło, ówczesnego dziedzica Siennicy Różanej. Jan hrabia Poletyło miał tytuł kasztelana Królestwa Polskiego, był radcą prawnym powiatu chełmskiego. W 1824 roku uznano jego tytuł hrabiowski w Królestwie Polskim. Nigdy się nie ożenił i zmarł bezpotomnie w 1855 roku.
Ponieważ mam takiego farta, że przede mną kościoły zamykają, to i tym razem udało mi się ledwo jedną fotkę cyknąć, niemal potrącając pana zamykającego mi przed nosem ciężką kratę i drzwi. Poprzednio było prawie tak samo:)
Doczytałam potem w domu, że wyposażenie jest barokowe z XVIII wieku, ale obejrzeć dokładniej nie było dane. Spod kościoła idziemy przez ulicę nad zalew. Latem często są tutaj zawody wędkarskie.
Teraz zalew jest zamarznięty. Od razu natykamy się na pierwsze eksponaty festiwalowe. Na skrzyżowaniu witają nas drzwi do Kraszczad:)
Niewidoczny w tumanach śnieżycy napis zaprasza "Wejdź do Kraszczad". Wchodzimy:)
Jednym z organizatorów festiwalu LandArt jest fundacja Latająca Ryba z Lublina, której prezesem jest artysta Jarosław Koziara. Lublin go zna i ceni, jego instalacje i dekoracje zdobią nasze miasto przez cały rok. W Siennicy Różanej 13 prac wykonali artyści z Polski i zagranicy (Włochy, Litwa). Land Art to sztuka ziemi. Artyści wykorzystują krajobraz jako płótno i tworzywo, tworząc dzieła, które poddają się rytmowi przyrody, by z czasem ulec erozji i zniknąć. I ta ekspozycja z Siennicy Różanej zniknie na przełomie lutego i marca, dlatego był to dla mnie ostatni dzwonek, aby zobaczyć instalacje przed wyjazdem w Tatry.
Przez szkło powiększające w otworze można zobaczyć drugi brzeg, taki rodzaj lunety.
Tutaj tak samo - lód stanowi nietrwałe podłoże.
Tajemnicze pajęczyny...:)
A to już instalacje na małym stawie obok Dworu Sztuki.
No i najchętniej oglądany - pan Bóbr. Trwają jakieś ustalenia, czy mógłby tu "zamieszkać na stałe". Posadowiony jest na gruncie, więc ma szansę:) Musi się na to zgodzić autor - pochodzący z Włoch pan Rodolfo Liprandi.
Amfiteatr i Dwór Sztuki - odnowiony zabytkowy dwór wzniesiony na przełomie XVIII i XIX wieku, który po latach starań zyskał drugie życie dzięki rewitalizacji budynku i parku. Mieści się tu dynamiczne centrum kultury - od jedynego na terenach wiejskich Muzeum Sztuki Nowoczesnej po Salę Wystaw Zmiennych. Przy niedzieli zamknięte.
Na terenie parku wypatrzyliśmy pomnik poświęcony ofiarom II wojny.
Koniec na dziś, zaraz całkiem zasypie drogi, wiec wracamy. Pomyślałam, że wiosną chętnie bym przyjechała w okolice - pociągiem z rowerem do Krasnegostawu, a potem można pedałować, gdzie tylko się chce.
niedziela, 8 lutego 2026
Za miastem - podlubelskie klimaty 2
Znów nas zasypało, więc przy wolnej niedzieli tylko krótki wypad w podlubelskie okolice.
Padało obficie, więc wszystkie zdjęcia będą w białe kropki:)
Pojechałam w kierunku miejscowości Mełgiew. To dawna wieś szlachecka z XIV wieku, choć żadne ślady z tego okresu się nie zachowały. W 1317 roku król Władysław Łokietek przeniósł wsie Mełgiew i sąsiednie Janowice na prawo średzkie, lokując je na prawie niemieckim. Niedługo potem utworzono tu parafię pw. w. Wita, o czym pierwsza wzmianka pojawia się w 1325 roku w rejestrach dziesięcin papieskich.
Na skutek szerzenia się reformacji wśród szlachty, w latach 1556–1593 miejscowy kościół parafialny pw. św. Wita został zamieniony przez właścicieli na zbór kalwiński i obecnie (co prawda po licznych przebudowach, w 1726 na ten przykład kościół się palił) jest on najstarszym zabytkiem we wsi. Obecnie mieści się tu muzeum, niestety nieczynne w niedzielę, więc może jeszcze kiedyś tu wrócę, bo eksponaty w tej placówce pochodzą z darów mieszkańców, sami je odnaleźli i podarowali, np. mszał z 1687 roku.
Gmina może się także pochwalić jedynym w regionie obserwatorium astronomicznym, dysponującym obrotową kopułą i lunetą, sterowanymi komputerowo, więc faktycznie jeszcze się tu pojawię innym razem.
I muszę się przyznać, że przez ostatnie 12 lat przejeżdżałam tędy kilka razy i nawet mi przez myśl nie przeszło, że ten budynek to dawny kościół, wzniesiony w latach 1726-1730, którego fundatorem był Jacek Stoiński – sędzia ziemski Lubelski.
Po sąsiedzku sięga chmur (szczególnie dzisiaj:) nowy neogotycki kościół św. Jana Chrzciciela wybudowany w latach 1906-1910 (parafia jest św. Wita, a kościół Jana Chrzciciela). We wnętrzu kryje wyposażenie z XVIII w. z poprzedniego kościoła, i to dosłownie, bo nie dane mi było zobaczyć, jak przy okazji co najmniej trzech poprzednich wizyt - kościół był jak zwykle zamknięty na siedem spustów, mimo niedzieli. Parafia p. w. św. Wita w Mełgwi otrzymała w 2014 roku jako pierwsza w Polsce relikwie swojego patrona, więc może boją się, że je ktoś ukradnie:) Kompletnie nie rozumiem polityki księdza w tym zakresie.
Naprzeciwko kościoła jest cmentarz, a ja jak wiadomo, cmentarzy nie omijam:) Najciekawszy dla mnie był ten oto czarny nagrobek z krzyżem. Jest to grób Jana Rzeczycy Koźmiana.
Dlaczego "Rzeczyca Koźmian" ? Bo Koźmianowie odziedziczyli w 1531 r. wieś Rzeczyca i tam było ich gniazdo rodowe, stąd przydomek. Jan Rzeczyca Koźmian to krewny słynnego senatora, poety i pamiętnikarza Kajetana Koźmiana, o którym było TUTAJ KLIK!. Grób dzieli z Wincentym Rzeczycą Koźmianem. Do nich jeszcze wrócę, bo na koniec odwiedzę ich ostatni majątek. Oni wszyscy u tych Koźmianów, jak nie Jan to Wincenty:)
W Głosie Ziemi Bychawskiej z lipca 2021 znalazłam, że Wincenty z Rzeczycy Koźmian otrzymał na prawach dziedziczenia po dziadku (Wincentym oczywiście) Zaraszów z folwarkiem Marysin, łącznie 40 włók, czyli łanów, jednak nie troszczył się o utrzymanie gospodarstwa, oddając się rozrywkom, przez co popadł w długi i zmuszony był wyprzedać stopniowo ziemię i las.
To o tym, co tam leży razem z Janem:)
Grób Jana Zielezińskiego, uczestnika powstania styczniowego. Na nagrobku "uczest. wypadków 63r". Cenzura carska w dawnej Kongresówce nie pozwalała umieścić jawnego napisu o powstaniu.
Eklektyczna kaplica cmentarna wybudowana w 1872 roku przez Franciszka Sawickiego, właściciela niedalekiego Krępca. Sawicki urodzony w okolicach Kijowa w 1806, był członkiem Towarzystwa Rolniczego w Królestwie Polskim, zmarł w majątku w Krępcu w 1879 r.
W święto Matki Boskiej Gromnicznej 2 lutego 1944 roku, w niejasnych okolicznościach, przez miejscowych "swoich", zamordowana została rodzina Dziaków (Antoni i Wiktoria) i Misztalów (Anna, Ignacy, Stanisław i Zofia) z Krzesimowa. Pochowani na cmentarzu w Mełgwi, ale niekoniecznie w tym miejscu, gdzie stoi krzyż. Była to podobno czyjaś zemsta za to, że jeden z członków tej rodziny był - jak podejrzewano - niemieckim konfidentem. Wojna... Ale dlaczego dzieci...???
Z cmentarza jadę do Wierzchowisk, zatrzymując się po drodze na stacji kolejowej Minkowice, aby obejrzeć zabytkowy dworzec. Wreszcie trochę koloru w szarzyźnie dzisiejszego dnia:)
Budynek pochodzi z 1877 roku. W katalogu bazy kolejowej czytałam, że w jego wnętrzach w 1969 roku kręcono sceny do filmu grozy Janusza Majewskiego pt. "Lokis. Rękopis profesora Wittembacha". W opisie filmu Minkowice nie są wymienione, ale nie ma też wymienionego Czerska i innych miejsc, więc ja tej informacji daję wiarę, ale też sprawdzę, bo film jest dostępny na YT i zamierzam go dziś obejrzeć:)
Obok budynku jest przystanek kolejowy, ale budowla nie jest już z nim związana. Są tu... prywatne mieszkania:) Ciekawość mnie zżerała jak jest w środku, przynajmniej w korytarzach, ale drzwi wejściowe były zamknięte.
Nie zajrzałam też do środka dworu w Wierzchowiskach, bo było wesele. To już ostatni punkt mojej krótkiej wycieczki, bo sypie śniegiem i drogi wyglądają tak:
Chyba jedynym zabytkiem Wierzchowisk jest pałac zbudowany w 1879 r., który służył jako siedziba zasłużonego dla Polski rodu Koźmianów, krewnych wspomnianego już słynnego senatora, poety i pamiętnikarza Kajetana Koźmiana. Ostatnim właścicielem ziemskim, wspaniale prosperujących dóbr i pałacu był Jan Koźmian (1896-1975), który dostał majątek w Wierzchowiskach od swojego stryja, także Jana Koźmiana (przydomek Rzeczyca), którego grób jest w Mełgwi, i który nie miał dzieci.
Od końca XVIII w. poprzedni dwór stojący w tym miejscu stanowił własność Jakuba Rzewuskiego, a następnie jego córki Brygidy Kossakowskiej, po której majątek przejęła córka Marianna zamężna z carskim oficerem Teofilem Pustayem (Pustowójtowem). W Wierzchowiskach urodziła się ich córka Henryka Pustowójtówna, adiutantka dyktatora powstania styczniowego Mariana Langiewicza. Pisałam o tym przy innej OKAZJI KLIK!
I na tym kończę moją eskapadę. W drodze powrotnej, bliżej domu, zatrzymuję się w pięknych zimowych okolicznościach przyrody i podziwiam zaśnieżone pola i las.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



















