czwartek, 4 czerwca 2026

Boże Ciało w Krzczonowie - Lubelszczyzna

Krzczonów leży na Lubelszczyźnie, około 30 km od stolicy województwa. W okolicy otworzono kilkadziesiąt lat temu Krzczonowski Park Krajobrazowy, naprawdę jest tu malowniczo i czasami nawet dziko, a dla rowerzystów raj - wytyczonych jest osiem tras, a ruch samochodowy jest mały, więc można śmigać:) Dziś jest święto katolickie Boże Ciało. Miałam jakiś przebłysk, żeby pojechać do pewnej miejscowości pod Łodzią, którą chyba każdy kojarzy z bogatych obchodów tego święta, ale to ode mnie prawie 300 km, więc w jeden dzień tam i z powrotem trochę sporo... Zrezygnowałam. I wtedy przypomniałam sobie o Krzczonowie, przecież na przełomie XVIII i XIX w. przy parafii w Krzczonowie narodził się strój krzczonowski, który został przyjęty jako strój reprezentacyjny Lubelszczyzny. Postanowiłam sprawdzić, czy jest wykorzystywany w procesji i pojechałam do kościoła. Niestety, w powietrzu wisiała delikatna mżawka, taka jakaś mgła, bo jeszcze nie deszczyk i było trochę ponuro.

Zespół kościelny w Krzczonowie pochodzi z połowy XVII wieku, ale pierwsza parafia była tu już w latach 1274–1429.  Obecnie w jego skład wchodzi późnobarokowy Kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, kaplica przedpogrzebowa z neogotycką dzwonnicą, brama z murem okalającym, kryte schody, Kaplica z polnych kamieni, drewniany Krzyż oraz budynek plebanii. Przy parafii w XVIII i XIX w. działała karczma o nazwie "Łapiguz":)

Na początek i na koniec procesji biły dzwony, długo i pięknie. Ich dźwięk robi wrażenia. Weszłam do środka kościoła, ma ładne ludowe malowidła i witraże, ale po obrzędach był tak zadymiony i ciemny, że na foto prawie nic nie widać:)

I rzeczywiście w procesji udział brało wiele osób w regionalnym stroju. Wyglądało to bardzo atrakcyjnie, ale tu w Krzczonowie nie była ani jednego turysty, który by podziwiał te piękne barwne stroje, tak jak we wspomnianym na wstępie miasteczku. 





































wtorek, 2 czerwca 2026

Ziemia Biłgorajska, Rezerwat Obary

Pewnego słonecznego dnia po pracy pojechałam odstresować się trochę na łonie przyrody, wybrałam kierunek Ziemia Biłgorajska. Zatrzymałam się w okolicach Goraja, to tu zaczyna się Roztocze.

 
Wspaniale było chodzić polnymi drogami, powietrze pachnie zielenią, w powietrzu latają jakieś bzyczki, za nimi jaskółki i inne ptactwo. 


















Zrobiłam rundkę po polach i zagajnikach na trasie około 4 km i i przyszło mi do głowy, żeby jeszcze raz podjechać ku rezerwatowi Obary koło Biłgoraja.

Do trzech razy sztuka. Do rezerwatu torfowego Obary podchodziłam dwa razy, raz sama, raz w towarzystwie i nie udało się dotrzeć:) Nie ma żadnych oznaczeń, żadnych kierunkowskazów ani tablic informacyjnych w Biłgoraju ani bliższej okolicy. Absolutnie nie wolno kierować się mapami google na "Rezerwat Obary", bo wyląduje się na środku leśnej drogi bez żadnego dojścia do rezerwatu. Kiedyś już tak spróbowałam i wylądowałam tutaj czyli po przeciwnej stronie i tylko mogłam podejrzewać, że rezerwat jest za drzewami. W tym roku zauważyłam nowy znacznik w mapach "Parking kładki Obary", i to jest to! Inaczej bym znowu nie trafiła:) W ten sposób droga w głąb puszczy stała się prostsza. Z Biłgoraja trzeba jechać w kierunku wsi Ciosmy (żadna tam Kolonia Sól, jak w internetowych opisach) i jeszcze znacznie przed wsią  skręcić w prawo w wąską drogę za białym krzyżem (nie kapliczką, jak piszą w internetach); mijając tory kolejowe, a po lewej zbiornik wodny Mijak lądujemy w głębi lasu na parkingu ziemnym na kilka aut - jest tablica informacyjna. Po przeciwnej stronie drogi wchodzi się na ścieżkę "Do rezerwatu Obary" i po przejściu 1900 m (zmierzyłam:) jesteśmy na kładce.

 
Rezerwat Obary został utworzony w 1975 roku w gminie Biłgoraj na terenie Puszczy Solskiej i zajmuje powierzchnię 82,25 ha. Jest to jedno z najdalej na południe wysuniętych w Polsce reliktowych stanowisk roślinności borealnej, czyli typowej dla chłodniejszych, północnych rejonów oraz roślinności atlantyckiej, charakterystycznej dla wybrzeży Oceanu Atlantyckiego. Ma grubą co najmniej 2-metrową warstwę torfu.



 

W rezerwacie i jego okolicach żyją różne ssaki typowe dla Puszczy Solskiej, takie jak sarny, dziki czy lisy, można też podobno spotkać wilka, ale nie miałam tego szczęścia-nieszczęścia:) Występuje tu także mnóstwo ptaków, dlatego ścieżka jest zamykana od marca do maja z powodu lęgu np. głuszca.












Dla odwiedzających została zbudowana drewniana kładka o długości około 200 metrów, która pozwala na bezpieczne przemieszczanie się w głąb torfowiska. Kładka specjalnie jest taka krótka, aby ograniczyć wpływ turystów na delikatny ekosystem bagna. Jest susza, nie widać wody na powierzchni, ale na rogu kładki jest otwór w bagnie dla niedowiarków, w który wsuwa się kilkumetrowy drąg, bagno jest miękkie, a woda tuż pod powierzchnią. To ogromny rezerwuar wody dla środowiska.


Wełnianka, ze swoimi puszystymi "czapami", dodaje bagiennemu krajobrazowi lekkości i urody.






Wracając, zatrzymuję się przy zbiorniku Mijak, który stanowi źródło wody przeciwpożarowej. Ze zbiornika wyprowadzone są ujęcia, w razie potrzeby strażacy podpinają pod nie węże gaśnicze lub tankują wodę do wozów strażackich.



Ponieważ się chmurzy i zbliża się wieczór, wracam do domu. Robię jeszcze przystanek na polach koło Wysokiego popatrzeć na malowniczą okolicę. Cisza przedwieczornego krajobrazu jest bardzo kojąca...