poniedziałek, 21 września 2026

Włodawa - Festiwal Trzech Kultur

To już XXVI Festiwal Trzech Kultur we Włodawie. Sam dojazd był ekscytujący, bo gdzieś w połowie drogi zauważyłam, że z pobocza na jezdnię szykował się ogromny młody łoś. Zatrzymałam auto, pan łoś zgrabnie przeskoczył rów, doszedł do połowy jezdni, zatrzymał się, spojrzał zalotnie, a  mnie przeszły ciarki, żeby tylko mu się moje autko nie spodobało przypadkiem:)) Ale nie, popatrzył chwilę i odszedł na przeciwną stronę szosy, ufff!

Festiwal trwał trzy dni, ale w tym roku mogłam być tylko w niedzielę. Nazwa festiwalu odwołuje się do tradycji judaizmu, prawosławia i katolicyzmu obecnych w dziejach miasta.  Program imprezy obejmował koncerty, spotkania z literaturą, filmem, sztuką i edukacją o kulturach pogranicza - wszak w pobliżu znajduje się trójstyk granic trzech państw: Polski, Białorusi, Ukrainy. A'propos: ponieważ we Włodawie "łapie" telefonia białoruska, jedzie się tam z wyłączonym roamingiem, aby potem nie było niespodzianki na rachunku. Ja na chwilę zapomniałam o tym i teraz mam na fb same białoruskie filmiki:) Algorytm zadziałał błyskawicznie:) Z ukraińską siecią nie ma problemu, bo to jest ta sama taryfa co w Polsce. No i czas za granicą o jedną godzinę późniejszy, przez co zdjęcia robione telefonem zupełnie mi się pomieszały, w zależności od tego w jaki czas - polski czy zagraniczny - wpadałam z kolejnym krokiem:)

Najpierw zajrzałam do włodawskich świątyń. Leżąca przy granicy Włodawa sięga swoimi dziejami do słowiańskich Grodów Czerwieńskich i legendarnego Włoda. Ruski kronikarz wspomina o niej przy okazji XIII-wiecznych najazdów tatarskich i z racji pobytu kniazia Daniela. Obecne Polesie Lubelskie i Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie w połowie XV w. stanowiły pogranicze Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Włodawa, w której „Wołyń woły dawa” była ostatnią nadbużańską osadą litewską, gdyż po drugiej stronie rzeki Włodawki było już Królestwo Jagiellonów. W dniu 18.03.1540 r. Fiodor Sanguszko, syn Andrzeja odnotował pierwszą fundację na rzecz prawosławnych we Włodawie.

Cerkiew prawosławna Narodzenia Najświętszej Marii Panny położona jest na krawędzi skarpy nadbużańskiej, na terenie dawnego cmentarza obwiedzionego murem z bramą. Reprezentuje typ cerkwi ruskiej, bizantyńsko-klasycystycznej. Do parafii należy 60 wiernych.





 
W ramach Festiwalu w cerkwi odbył się koncert męskiego chóru prawosławnego

Jesienią 1648 r. oddziały kozackie pod wodzą Iwana Bohuna i tatarskie Tuhaj-beja spaliły Włodawę i pobliski Orchówek, a ludność żydowską wymordowały. Wtedy Teofila z Leszczyńskich Drohojewska ufundowała drewnianą cerkiew unicką w Orchówku, która stanowiła centrum życia religijnego obrządku wschodniego do roku 1706, kiedy to wojska szwedzkie ponownie doszczętnie zniszczyły Orchówek i Włodawę. Na skutek presji antyprawosławnej, wojen na tle religijnym i innych czynników polityczno-kulturowych, w wieku XVII Włodawa stała się silnym centrum ruchu kalwińskiego, a od 1698 r.  misyjnym ośrodkiem o.o. Paulinów, sprowadzonych tutaj przez Pocieja.

Katolicy byli wówczas zdecydowaną mniejszością, liczyli bowiem zaledwie 28 rodzin. Mimo to już w XVI wieku posiadali własny kościół dzięki działalności księżnej Fiodory z Sanguszków Prońskiej. Kolejne stulecie nie było dla nich czasem sielanki, bo Włodawa znalazła się w posiadłościach słynnej protestanckiej rodziny Leszczyńskich i stała się prężnym ośrodkiem kalwinizmu. Nowy dziedzic dóbr włodawskich, Ludwik Konstanty Pociej, przez swą decyzję sprowadzenia paulinów otworzył nową kartę w dziejach katolicyzmu we Włodawie. Pociej był w konflikcie z Sapiehami i ukrywał się przed nimi u warszawskich Paulinów. W obserwującym życie mnichów Pocieju narodził się pomysł ufundowania im zakonu i kościoła w posiadłości nad Bugiem. Najpierw zapraszał ojców na odpoczynek do swojego pałacu w Różance, a w końcu zaproponował im budowę klasztoru i przyśpieszył decyzję małym szantażem twierdząc, że inne zakony też z chęcią skorzystałyby z takiej propozycji. Do nowego klasztoru, wybudowanego według projektu włoskiego artysty Józefa Pioli, wprowadzili się zakonnicy już w 1718 roku. Natomiast obecny kościół wzniesiono w latach 1733-1780 dzięki pomocy jasnogórskich paulinów oraz dotacjom kolejnych właścicieli miasta: Pociejów, Flemingów i Czartoryskich.






Zwiedzając kościół poprzednim razem nie miałam okazji zobaczyć podziemi - teraz krypty były dostępne. Podziemia zostały otwarte 21 czerwca 2026 r.

  
Tu spoczywają Ojcowie Paulini zmarli do roku 1863 - za pomoc udzieloną powstańcom styczniowym i stosunek carskiej Rosji wobec katolicyzmu  w listopadzie 1864 roku nastąpiła kasata konwentu, która sprawiła, że przez 128 lat zakonu tu nie było, a klasztor ograbiano z cenniejszych rzeczy. 

  
Grobowiec Zamoyskich - August Zamoyski był właścicielem dóbr włodawskich do śmierci 23 lutego 1889. W miejscu pochówku znajduje się 8 trumien. Należą do Augusta Zamoyskiego i Elfrydy Tyzenhauz Zamoyskiej z dziećmi oraz siostry Elfrydy, Józefy Tyzenhauz (żony Konstantego Potockiego z Peczary) wraz z dziećmi. 


 
Hetman Ludwik Konstanty Pociej...


... tu leży, zmarł 3 stycznia 1730 roku. Ciekawe, czy to on prawdziwy:)


 
Fotografie dokumentujące prace konserwatorskie w kryptach.

 
Na terenie kompleksu klasztornego zwiedziłam też małą galerię i mini muzeum.








Sebastian Młynarski - męczennik o. Kajetan, paulin, ofiara najazdu Szwedów na klasztor.  O. Dominik Paprocki w liście z 5 sierpnia 1706 roku, opierając się na relacjach 15 naocznych świadków, tak opisywał męczeństwo o. Kajetana: „Był od nich naprzód za dwa palce na kołku zawieszony tak, jak go matka urodziła, rózgami toto corpore aż do odpadania ciała sieczony, między skrępowane palce stępie y żelaska ostre zawodzono. Po tym rozpalonymi szynami boki y całe ciało pieczano, na ostatek przez wielki ogień kilka razy nagiego rapierami popychano, y kłuto, w którym kilka razy upadając prawie upieczony został, już prawie agonizatus z niego extract”. O. Kajetan miał świadomość, że umiera za wiarę. Dlatego w cierpieniu i opuszczeniu mówił: „Oto za wiarę jestem męczony”.

W kościele był koncert orkiestry dętej z Andrychowa. Nie miałam pojęcia, że orkiestra dęta może tak zagrać! Owszem, w repertuarze były klasyczne pieśni kościelne, ale także utwory muzyki popularnej i klasycznej. Te trąby, talerze, bębny...! Jakiż one potrafiły wywołać wyrzuty dopaminy w słuchaczu, aż włoski na rękach stawały:)! To zupełnie nie to, co uliczny repertuar takich orkiestr.

A kościoła  poszłam do synagogi. Po drodze zajrzałam na festiwalowy jarmark. Pełno tam rzemiosła, tradycyjnej żywności, mydła, szydła i powidła oraz trochę muzyki: zespoły ludowe i muzyczne Podwórko PRL.







Najpierw poszłam do Dużej Synagogi, tu parter i piętro bez zmian - oprócz jednej czasowej wystawy, wszystko jak dwa lata temu, tylko zwiedzających prawie wcale.












W Małej Synagodze spotkanie z autorką Joanną Kuciel-Frydryszak, chwilę posłuchałam, ale to było nudne, bo pani wypowiedzi były pozbawione charyzmy, i poszłam sobie. Nie za bardzo poważam tę autorkę. Jak widać tłumów nie było. Kilkanaście osób podeszło po autograf.


 
Natomiast w Domu Pokahalnym  była wystawa bardzo pięknych obrazów pana Piotra Kowieskiego z Białej Podlaskiej, muzyka, poety, pisarza i przede wszystkim malarza.







Po obejrzeniu wystawy poszłam jeszcze nad Bug ulicą obok Domu Rzemiosła. Taki powrót do przeszłości:)






Do Bugu budowana jest teraz szeroka ulica, z chodnikami po każdej stronie, ze schodkami. Zastanawiam się, jaki ma to cel ? Nie należy bowiem oczekiwać, że po przeciwnej stronie rzeki Białorusini zbudują taką samą infrastrukturę. Tam dzicz i strefa zakazana w pobliżu Bugu. 




W rzece bardzo mało wody.








Wróciłam w okolice tzw. Czworoboku. Czworobok należał do włodawskich rajców, kupców i rzemieślników, w większości Żydów. To właśnie w Czworoboku miejska legenda lokalizuje pojedynek Wołodyjowskiego z Bohunem. Także we Włodawie kurował się Bohun „poszczerbion” przez Wołodyjowskiego. To tutaj Rzędzian służył butnemu Kozakowi swoimi medycznymi umiejętnościami, by w końcu pozyskać na tyle zaufanie chorego, że ten zdradził mu miejsce ukrycia kniaziówny Heleny Kurcewiczówny.

Budowla w na planie kwadratu z dziedzińcem w środku znajduje się w centralnej części miasta, przy Rynku. Zabytek uważa się za unikatowy, najprawdopodobniej jedyny tego rodzaju w Polsce.







W małej lodziarni kupiłam pyszne lody o smaku sernika z pomarańczą, porcja 5 PLN! U mnie na wsi taka porcja kosztuje 8 PLN.
Festiwal trwał, na placu obok synagogi na koniec dnia, "na deser" - koncert Meli Koteluk w kozakach i zielonym płaszczu:).