niedziela, 2 sierpnia 2026

Tunis i Kartagina - jeszcze Tunezja

Zbliża się koniec wyprawy po tunezyjskim interiorze. Dokonałam kilka wpisów, aby w zimowe ciemne wieczory przejrzeć je znowu, zachwycić się kolorami tego gorącego kraju, przypomnieć sobie letni upalny czas i wrażenia.... Przedostatni dzień budzi skrajne myśli - jeszcze chcę zostać i jednocześnie chcę już do domu:) Może jeszcze kiedyś tu wrócę ? Niedokładnie tu, ale są jeszcze inne miejsca w Tunezji, które chciałabym zobaczyć. A tymczasem Tunis i Kartagina...

Nie odrobiłam lekcji i przed wyjazdem nie zapoznałam się z topografią  Kartaginy, wiec niektóre rzeczy trochę mnie zdziwiły. Wyobrażałam sobie, że dawna Kartagina to jakiś wielki obszar, rumowisko z gorzej lub lepiej zachowanymi starożytnymi budowlami. Nic bardziej mylnego. 

Kartagina to dawna metropolia fenicka, która dziś jest spokojną dzielnicą Tunisu. Zabudowana jest ambasadami, międzynarodowymi szkołami, uniwersytetami i ekskluzywnymi osiedlami willowymi.  A gdzieś między nimi tu i tam zachowany mały park, stanowiący namiastkę dawnej aglomeracji fenickiej, gdzie można zobaczyć pozostałości dawnej kultury i architektury. To dzielnica z tak rozproszonymi stanowiskami archeologicznymi, że trzeba dużo czasu, aby przemieszczać się od jednego do drugiego, więc ograniczyliśmy się do trzech.

Rozproszenie ruin na dużej przestrzeni dobrze pokazuje skalę dawnego miasta, którego mury miały około 32 kilometry długości.

Miasto założone przez Fenicjan w IX wieku p.n.e. szybko rozrosło się do statusu metropolii i morskiego imperium, jednak o losie Kartaginy  przesądziły wojny z Rzymem. Trzy wojny punickie doprowadziły do stopniowego osłabienia, a ostatnia zakończyła się zniszczeniem miasta w 146 r. p.n.e. Po wojnach punickich, w których Rzymianie zdobyli i zniszczyli Kartaginę, została ona odbudowana jako rzymska kolonia i centrum administracyjne Afryki Prokonsularnej.  Ostatecznego dzieła zniszczenia dokonali  w V wieku Wandalowie.

Zwiedzanie zaczynamy od starożytnej nekropolii Tophet.


Tophet w Kartaginie to fenicki ośrodek kultu zawierający tysiące urn ze szczątkami dzieci. Kamienne znaki z religijnymi inskrypcjami stoją w różnych miejscach, pełniąc funkcję pomników poświęconych bóstwom czczonym na tym cmentarzu: Tanit i Baal. Obszar ten jest częścią stanowiska archeologicznego w Kartaginie, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Wykopaliska prowadzone w latach 1976-1979 odsłoniły wiele warstw pochówków z różnych okresów, ujawniając, jak praktyki pogrzebowe ewoluowały przez wieki. Umożliwiło to archeologom śledzenie zmian w wierzeniach religijnych i zwyczajach rodzinnych na przestrzeni pokoleń.



Słowo „tophet” było pierwotnie używane do określenia synonimu piekła. W Starym Testamencie odnosiło się do doliny Ben-Hinnom (Gehenny) w Jerozolimie, gdzie jakoby Filistyni „poświęcali swe dzieci w ogniu”. Nazwa ta, zaczerpnięta ze źródeł biblijnych, prowadzi do makabrycznej interpretacji obrzędów, które miały się tu odbywać. 


Kamienne słupy zawierają inskrypcje i symbole pokazujące, co było ważne dla Fenicjan w ich codziennym życiu duchowym. Te rzeźby ujawniają imiona bogów i rodzaje ofiar, które składały rodziny. Muzeum Archeologiczne w Krakowie również posiada kilka bardzo pięknych punickich stel z tego stanowiska. 


Ostatnia po prawej - stela w formie szyldu Tanit ze znakiem butelkowym. Wąska i wysoka, wykonana z twardego wapienia, zdobiona jest rytymi obrazami. Scena główna przedstawia mężczyznę w szatach kapłańskich w wykroku i z uniesioną prawicą. Gest ów, uniwersalny symbol modlitwy, widuje się na innych starożytnych artefaktach i wizerunkach nie tylko w Kartaginie, lecz w całym regionie bliskowschodnim. Na lewym ręku postać trzyma śpiące lub może martwe dzieciątko.


Wśród archeologów toczy się ożywiona debata, czy tophet był jedynie cmentarzem dla dzieci, czy miejscem rytualnych ofiar. Niektórzy twierdzą, że ​​szczątki znalezione w tophecie w Kartaginie należały do ​​noworodków, które zmarły z przyczyn naturalnych, posępne świadectwo wysokiej umieralności niemowląt w tamtych czasach sięgające pięćdziesięciu procent.
Inni uczeni upierają się, że  tophet  był prawdopodobnie miejscem rytualnych ofiar z dzieci, ponieważ w takim przypadku ciała dzieci nie byłyby skremowane, a tymczasem skremowane dziecięce szczątki odkryto wraz ze szczątkami zwierząt, które również zostały poddane kremacji. Ofiar dokonywano w celu wypełnienia ślubów i w podzięce za wysłuchanie modłów, co znaczy, że obrzęd trzeba było odprawić już po złożeniu bogom obietnicy. Starożytny grecki historyk  Diodor Sycylijski  pisał: "Kartagińczycy uważali, że Kronos również jest im wrogi, ponieważ oni, którzy wcześniej poświęcili temu bogu najlepszych swoich synów, zaczęli potajemnie kupować dzieci, które następnie karmili i wysyłali na ofiarę . Po zbadaniu sprawy odkryto, że część ofiarowanych  dzieci została podmieniona. Rozważając te rzeczy i widząc wroga (armię Agatoklesa , tyrana Syrakuz) obozującego przed murami, poczuli religijny strach na myśl o zrujnowaniu tradycyjnych honorów należnych bogom. Płonąc pragnieniem naprawienia swoich krzywd, wybrali dwieście najbardziej szanowanych dzieci i poświęcili je w imię państwa. Inni, przeciwko którym pojawiły się szmery, dobrowolnie się poddali; było ich nie mniej niż trzysta. Wśród nich w Kartaginie  był brązowy posąg Kronos z wyciągniętymi rękami, zwróconymi wnętrzem do góry i zgiętymi ku ziemi, tak że dziecko włożone do środka stoczyło się i wpadło do dołu pełnego ognia”. 

W dziele "O przesądzie" Plutarch oskarża rodziców o brak pobożności wobec dzieci: „Kartagińczycy składali w ofierze swoje dzieci z pełną świadomością i wiedzą, a ci, którzy ich nie mieli, kupowali je od biednych, jak jagnięta czy pisklęta, podczas gdy matka stała bez łez i jęków. Jeśli jęczała lub płakała, traciła zapłatę, a dziecko i tak było składane w ofierze; jednak cała przestrzeń przed posągiem była wypełniona dźwiękiem fletów i bębnów, tak że krzyków nie było słychać”.

Makabra...  zainspirowany nią XIX-wieczny francuski pisarz Gustave Flaubert, w powieści "Salambo" opisał składanie ofiar z dzieci w Kartaginie, zaraz będę czytać.

Opuściliśmy cmentarzysko przygaszeni niesamowitą historią, która w dzisiejszych czasach wprost nie mieści się w głowie i przechodzi ludzkie pojęcie i udaliśmy się do Term Antoniusza, największego w Afryce kompleksu łaźni rzymskich (II w. n.e.).


Termy rozciągały się na ogromnej powierzchni i składały się z szeregu sal kąpielowych, basenów, dziedzińców oraz systemów ogrzewania, co świadczy o zaawansowanej technologii Rzymian. Ruiny znajdują się tuż przy linii brzegowej, a od tamtego czasu poziom Morza Śródziemnego podniósł się o około pięćdziesiąt centymetrów, pochłaniając część pozostałości, w tym basen kompleksu termalnego.



Z pierwotnych instalacji zachowała się tylko duża część piwnic i kilka pozostałości parteru, zlokalizowanych w pobliżu brzegu morza. Miejsce to przez stulecia służyło jako źródło kamienia, z którego budowano wiele zabytków, zarówno w Tunisie, jak i w kilku miastach północnej części Morza Śródziemnego, na przykład we włoskiej Pizie.


Strefa uzdrowiska była zorganizowana podobnie jak cesarskie budowle Rzymu: została podzielona na dwie symetryczne części, które miały odpowiadać podziałowi płci. O wielkości kompleksu niech świadczy rozmiar pomieszczenia przeznaczonego do zimnych kąpieli -  miało powierzchnię ponad 1000  m 2 ! Basen też niemały -  był długi na 49 metrów i szeroki na około 6 metrów. Były tu sale gimnastyczne i siłownie. Do term prowadziło 8 wejść. W czasach świetności łaźnie były prawdziwym dziełem sztuki mozaikarskiej i rzeźbiarskiej. 


Taki kompleks wymagał dużego i przede wszystkim regularnego zaopatrzenia w wodę. Za czasów cesarza Hadriana kompleks uzdrowiskowy był zaopatrywany przez akwedukt  prowadzący wodę ze źródła znajdującego się 70 kilometrów od miasta, który dostarczał około 30 000 metrów sześciennych dziennie. Akwedukt był podziemny i naziemny, miał odgałęzienie prowadzące do cystern La Malga o pojemności od 50 do 60 000 metrów sześciennych.



Ruiny ciągną się na południowy wschód od stanowiska archeologicznego na długość 300 metrów, w bezpośrednim sąsiedztwie pałacu prezydenckiego Kartaginy - obok pasa zieleni widać płot otaczający pałac.



Sklepienia term sięgały na wysokość ponad 29 metrów, czyli mniej więcej na wysokość współczesnych  ośmiu pięter. Zostały sklasyfikowane jako część stanowiska archeologicznego Kartaginy na liście światowego dziedzictwa UNESCO.


Termy pełniły swoje podstawowe funkcje aż do czasu podboju regionu przez Arabów w VII wieku.







Żegnamy drugie stanowisko i jedziemy do trzeciego - na wzgórze Byrsa. Tu sięgniemy do legendy: legendarną założycielką Kartaginy i jej pierwszą królową była Dydona, która uciekła z Tyru, ponieważ jej brat Pigmalion zabił jej męża. Gdy Dydona ze swoimi ludźmi wysiadła na ląd, otoczyli ich miejscowi Numidyjczycy i zaczęły się pertraktacje. Ostatecznie Dydonie użyczono takiego skrawka ziemi na wybrzeżu, jaki obejmie skóra wołu. Dydona pocięła więc ją na wąskie paski i objęła nimi miejsce, na którym wzniesiono Byrsę (stgr. βύρσα – skóra), późniejszy akropol Kartaginy. 

Na wzgórzu Byrsa w 1884 roku, na miejscu starożytnej świątyni została wzniesiona Katedra św. Ludwika. Samo wzgórze Byrsa jest także częścią stanowiska archeologicznego w Kartaginie. Oprócz katedry, na jego szczycie wzniesiono Muzeum Narodowe Kartaginy. Katedra jest teraz w rękach prywatnych i nie pełni żadnej funkcji sakralnej, stanowi centrum kulturalne.



Kościół został zbudowany w latach 1894-1890 ku czci króla Francji św. Ludwika IX . Uważa się, że w miejscu tym znajdowało się miasto namiotów krzyżowców, w którym Ludwik IX zmarł 25 sierpnia 1270 r. podczas ósmej krucjaty. Projekt świątyni został zatwierdzony przez francuskiego króla Ludwika Filipa I. Według projektu architekt miał wybudować skromny kościół z elementami stylu bizantyjskiego i gotyckiego . W rezultacie udało mu się nadać kościołowi  wygląd bogatego ribatu. Była to wówczas jedyna katolicka świątynia w Tunezji. Potomkowie rodów krzyżowców i bliscy współpracownicy króla pomagali w sfinansowaniu budowy. Po odzyskaniu przez Tunezję niepodległości relikwie św. Ludwika zostały przeniesione do Paryża.



Budynek, wzniesiony według planów opata Pune, w mieszanym stylu bizantyjsko - mauretańskim w formie krzyża łacińskiego ma powierzchnię 65 na 30 metrów.





Interesujący strop

Ze wzgórza roztacza się piękny widok na Tunis, a okolice kościoła otaczają starożytne eksponaty.












W 1994 roku w 2500-letnim grobowcu punickim na wzgórzu Byrsa odkopano ciało starożytnego Kartagińczyka. W 2016 roku ustalono, że Młody Człowiek z Byrsy pochodzi z końca VI wieku  p.n.e., a jego linia genetyczna prawdopodobnie reprezentuje wczesny przepływ genów z Półwyspu Iberyjskiego do Maghrebu (czyli Północnej Afryki).

Po zwiedzaniu wzgórza Byrsa, samodzielnie idę zobaczyć medynę. Medyna w Tunisie jest wpisana na listę zabytków UNESCO, to jedno z najlepiej zachowanych historycznych centrów w świecie arabskim. Labirynt wąskich uliczek, setki sklepów rzemieślniczych, średniowieczne medresy i bramy miejskie  przenoszą w czasy kupców i karawan. 

Idę pieszo od strony teatru.




Katedra św. Wincentego à Paulo w Tunisie z 1897 roku, siedziba biskupstwa.
Niżej: nowoczesne sklepy przy głównej ulicy.



 


A to już stara brama do medyny.















Przytłaczają mnie takie miejsca, peszy ciągłe zaczepianie sprzedawców i namawianie do zakupu, choć robią to z uśmiechem i grzecznie. Robię pamiątkowe zakupy i z ulgą stamtąd wychodzę do zwykłego marketu, gdzie nikt nie zwraca na mnie uwagi:) Jeszcze mogę pozwolić sobie na pół godzinki posiedzenia w kawiarnianym ogródku. 
Jutro powrót, ale przedtem czeka mnie wizyta w muzeum, na którą czekam z niecierpliwością, ale o tym będzie w kolejnym wpisie.