piątek, 26 czerwca 2026

Białowieski Park Narodowy i okolice

Kolejnego dnia pozostaję w okolicy Białowieskiego Parku Narodowego. Jakimś cudem udało mi się wstać po 6.00:). Pani od kwatery też już była na nogach, na śniadanie otrzymałam pokaźny kawałek świeżo upieczonego drożdżowego ciasta z rodzynkami, pycha!:). Mimo wczesnego ranka na termometrze było już 23 stopnie, zapowiadał się kolejny upalny dzień. W ostrym słońcu udałam się do wieży widokowej w Pogorzelcach, skąd przy odrobinie szczęścia można czasem zobaczyć żubry. Nie zobaczyłam, upał skutecznie zatrzymał je w lesie. Popatrzyłam na rozległe łąki w towarzystwie zabawnego towarzyskiego ptaszka:)








Przyjemnie tak było delektować się ciszą, ciepłem i śpiewem ptasząt, ale w końcu ruszyłam dalej w kierunku Starej Białowieży. Tu zatrzymałam się przy ścieżce pod nazwą "Skrzydlaty drapieżca", gdzie są siedliska orlika krzykliwego. Przez przyjemny chłodny las poszłam do kolejnej wieży widokowej.




Tu na leśnej drodze zobaczyłam świeże ślady żubra, wydeptane kopytami miejsca, gdzie wcześniej żerował.




Rzeka Łutownia, jedna z najczystszych rzek w Puszczy.  Jej nazwa związana jest  z lipą.  Kiedyś „łętami” nazywano słabsze lasy, gaje lipowe, w ogóle krzaki. „Łątie” to młody las lipowy. Po rusku „łut” oznacza również „lipowe łyko”. W okolicy Łutowni znajdują się ślady pobytu człowieka w odległych czasach, są to przede wszystkim kurhany wczesnośredniowieczne oraz pozostałości po XVIII-wiecznych smolarniach i węglarniach. Dla turysty to tylko teoria, ślady te są gdzieś w puszczy, niewidoczne. Był też w okolicy dwór myśliwski Zygmunta I Starego. 


"Tryb Pojedynacki" przecinający rzekę Łutownię. W 1967 roku Bolesław Artemiuk znalazł w Łutowni ząb trzonowy mamuta. 

 
Parę minut spaceru wzdłuż drogi i jestem przy Szlaku Dębów Królewskich. Niby była budka z napisem "Kasa" i "płatność tylko gotówką" , ale w budce ani żywego ducha, a w portfelu tylko karty płatnicze:) No to poszłam na szlak:) 

Ścieżka biegnie wśród dębów liczących sobie 150-500 lat, nazwanych imionami królów i książąt, którzy niegdyś polowali w tym lesie: Witold, Trojden, Giedymin, Leszek Biały, Kazimierz Wielki, Bona Sforza, Władysław Jagiełło, Stefan Batory, Zygmunt August, Jan Kazimierz czy Barbara Radziwiłłówna. Przy ścieżce bowiem stoją tabliczki z nazwą drzewa, jego wiekiem i rozmiarami, ale także z krótką informacją o władcy, od którego nazwa się wzięła.









 
Było gorące przedpołudnie, kiedy dotarłam do Teremisek. Tu mieszka Adam Wajrak, wiem, jak wygląda jego dom, ale przecież nie będę oglądać:) Obejrzałam jednak inne, szczególnie starsze domy. Systematyczna eksploatacja Puszczy rozpoczęła się w XVII w. Wówczas wewnątrz puszczy powstały osady przemysłowe Budy, Pogorzelce i Teremiski. Do pracy w przemyśle leśnym sprowadzono specjalnie ludność z Mazowsza. W czasie pierwszej wojny światowej wszyscy mieszkańcy opuścili domy, by ruszyć w głąb Rosji za wycofującą się armią carską w ramach tzw. bieżeństwa. Po powrocie w latach 1918–1924 odbudowali spalone siedliska.













Mieszka tu zaledwie około 80 osób. Przejście z jednego końca wsi na drugi zajmuje tylko kilka minut. Jest przyjemnie, cicho, daleko od świata. Klimat slow :) Jest jakaś agroturystyka, dla kogoś kto by chciał sobie zrobić reset to miejsce jest idealne.  Ja postanawiam jednak wrócić do miejsc bardziej uczęszczanych i odwiedzić kilka okolicznych cerkwi. 

Cdn.

środa, 24 czerwca 2026

Białowieskie ścieżki - pieszo po Białowieskim Parku Narodowym

W poprzednim wpisie opisałam 4-godzinny spacer po obszarze ochrony ścisłej w BPN, ale szlaków po Parku jest wiele i musiałabym mieć parę dni, może nawet tydzień, aby je przemierzyć, niestety dysponowałam bardzo ograniczonym czasem. Wybrałam się więc samodzielnie zaplanowaną pętelką przez kilka rezerwatów w najbliższej okolicy Białowieży.

Zaczęłam szlakiem o nazwie Żebra Żubra. Żubrów tu nie ma, a nazwa chyba pochodzi od tego, że prawie w połowie szlak prowadzi po żebrowanych kładkach i ostatecznie prowadzi do rezerwatu pokazowego żubra. Niegdyś były tu tereny podmokłe i drewniane kładki umożliwiały przejście przez małe bagienka, teraz niestety wyschły. Idąc szlakiem widzimy wielowiekowe dęby i świerki o imponujących rozmiarach, torfowiska, bagna i podmokłe tereny, jednym słowem naturalny las funkcjonujący bez ingerencji człowieka.




 
Po drodze weszłam do Rezerwatu Lasy Naturalne  obejmującego obszar lasu o powierzchni prawie 8582 hektary. Rezerwat ma na celu zachowanie lasów naturalnych i zbliżonych do naturalnych, łęgów i olsów oraz siedlisk leśnych ze starymi drzewostanami z dużym udziałem olszy, dębu, jesionu, a także wielu gatunków rzadkich i chronionych roślin zielnych, grzybów i zwierząt oraz utrzymanie procesów ekologicznych i zachowanie różnorodności biologicznej.



 
Potem poszłam ścieżką Puszczańskie Drzewa i znalazłam się na terenie  Rezerwatu Szafera. Władysław Szafer urodził się w 1886 r. Był twórcą ochrony przyrody w Polsce, współtwórcą wielu parków narodowych i rezerwatów oraz Ligi Ochrony Przyrody. Założył i prowadził Instytut Botaniki Polskiej Akademii Nauk, Instytut Ochrony Przyrody PAN. Był współautorem „Flory polskiej” i „Szaty roślinnej Polski”, autorem nowatorsko brzmiącego niegdyś hasła: ”Ochrona przyrody ochroną człowieka”.


Rezerwat obejmuje pas lasu szerokości 700-1000 m. i długości prawie 17 km wzdłuż szosy Hajnówka - Białowieża.  Stanowi on cenne uzupełnienie Białowieskiego Parku Narodowego Na terenie rezerwatu są też zabytki archeologiczne - 37 kurhanów pochodzących z X - XIII wieku., ale nie natknęłam się na nie, widocznie są w innej części niż ten przemierzany przeze mnie.


















Zaskakujący okaz wychodni skalnej, jedyny na jaki się natknęłam.


Podobno w tym miejscu bywają żubry. Na tę myśl zrobiło mi się nieswojo, bo co bym poczęła jakby się akurat pojawiły ? Nawet wydawało mi się, że czuję żubrze kupy:)  Każdy ciemny wykrot w lesie przypominał mi sylwetkę zwierza, a byłam tu sama samiuteńka, nie spotkałam na szlakach ani jednego człowieka. Niestety lub na szczęście żubrów nie było.









Po wyjściu z lasu wróciłam szosą do Białowieży, było już po 20.00. Tego dnia przeszłam łącznie 24,86 km. Dzień zakończyłam kolacją w Białowieżance i poszłam do przemiłej pani wynajmującej pokoje na nocleg. 

Odpowiedź na pytanie z poprzedniego wpisu: czy warto było płacić za wejście do rezerwatu ochrony ścisłej. Po przejściu w/w szlaku odpowiem dyplomatycznie - i tak i nie. Jako laik nie widzę za bardzo różnicy w przejściu szlakiem zamkniętym a dostępnym dla turystów. Podobny las, podobne drzewa, podobne tereny, podobne widoki, podobne walory. Dla specjalisty zapewne różnica jest. Jako osoba pojedyncza zapłaciłam bez żalu 90 pln, ale rodzina 2+2 to już 360 pln - wtedy na pewno bym się nie zdecydowała. W ogóle, będąc z dziećmi, nie warto, nie docenią wartości obszaru ścisłego. Osobiście jestem zadowolona, że poszłam na ten spacer z przewodnikiem, ale drugi raz na pewno nie powtórzę.