Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Portugalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Portugalia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2026

Szlak Jakubowy, Camino de Santiago, Portugalia - Valenca

Valenca w Portugalii - nie mylić z Walencją w Hiszpanii:)  Przyszłam tu w 20 minut mostem przez rzekę Minho z hiszpańskiego Tui.


 
No i jestem w Portugalii, w Valency, w niewielkim miasteczku, nad którym wznosi się XII/XIII-wieczna, bastionowa fortyfikacja z dwiema wieżami i podwójnymi murami.  Swoją obecną nazwę miasteczko otrzymało w 1262 roku na rozkaz króla Portugalii Alfonsa III, który postanowił zmienić „Contrasta” („ta, która pozostaje naprzeciw”) na „A Valença”, czyli „Odważna”.


Ciekawostka: Tui i Valenca mają status Euromiasta. Takie jednostki miejskie powstają na mocy porozumień między sąsiadującymi krajami, historycznie i kulturowo powiązanymi, ale należącymi do różnych państw członkowskich Unii Europejskiej. W Polsce taki status ma Szczecin, Słubice i Zgorzelec. 

Jeszcze ostatni rzut oka na Tui po hiszpańskiej stronie i idę zwiedzać Valencę. Telefon dostaje wariacji, raz pokazuje jeden czas, a za chwilę inny różniący się o godzinę. W Portugalii jestem 60 minut młodsza:)




Fortyfikacje kiedyś służyły jako twierdza obronna przed sąsiadującą Hiszpanią, dziś to otoczone pięciokilometrowym murem miasteczko, co było dla mnie zaskoczeniem. Po wejściu przez bramę spodziewałam się zobaczyć inne elementy fortu, a tam pełno urokliwych sklepików, restauracji i kawiarenek. 




Portas da Coroada - zabytkowa brama wchodzącą w skład fortyfikacji 

    
Pomnik José Alfredo Mendes de Magalhãesa, urodzonego w Valency.  Był lekarzem, profesorem medycyny, publicystą, rektorem Uniwersytetu w Porto, prokuratorem Izby Korporacyjnej, ministrem, generalnym gubernatorem Mozambiku, przewodniczącym Rady Miasta Porto, nacjonalistą i masonem.  Zmarł w Porto w 1957 roku.



Pomnik świętego Teotonia (São Teotónio), żył w latach 1082–1162 i był pierwszym kanonizowanym świętym portugalskim oraz doradcą pierwszego króla Portugalii, Afonsa I Zdobywcy. Monument stoi na placu Largo Bom Jesus, w pobliżu kaplicy Bom Jesus.


Kaplica Capela do Bom Jesus to nieduża zabytkowa, XVII-wieczna świątynia barokowa z elementami rokokowymi. Otwarta, ale pusta. Turyści biegną raczej do sklepików:)







Słynne „azulejos” - niebieskie płytki,  w Portugalii zdobią nie tylko wnętrza, ale także fasady domów. 
 






Igreja de Santo Estêvão (Kościół św. Szczepana). Budowla łączy w sobie średniowieczne korzenie sięgające XIII wieku z późniejszą, głównie neoklasyczną formą. To skutek licznych przebudów na przestrzeni wieków.
Zauważam, że w Valency kościoły są otwarte, ale to przecież Portugalia, nie Hiszpania, gdzie były pozamykane. W Portugalii 80% ludności deklaruje pochodzenie katolickie, ale praktykuje, podobnie jak w Hiszpanii, nie więcej niż 19%. Różnica polega na tym, że w Portugalii nawet niewierzący szanują i kultywują tradycje chrześcijańskie i obiekty sakralne, jest do tego inne podejście niż w Hiszpanii. To coś tak jak ja, Portugalia robi mi się coraz bardziej bliska z różnych powodów:) Chętnie bym tu zamieszkała na jakiś czas, ale ... mam psa i trzy koty:)







Kocie budki, zamieszkałe.


Kościół Santa Maria dei Angeli założony około 1276 roku. Architektura budynku jest mieszanką stylów, romański na portalu głównej fasady, a także elementy późnego baroku, neoklasycyzmu i renesansu.



Ozdobny ołtarz główny w Kościele Matki Bożej Anielskiej.





Na termometrze miejskim wyświetlała się temperatura 32 stopnie, więc poszłam do mojego ulubionego portugalskiego marketu Continente, gdzie można kupić fajne pieczywo typu.. roztoczańskie proziaki:) Gdy po nie sięgałam, pan Portugalczyk stojący za mną w oczekiwaniu na szczypce, którymi  nakłada się pieczywo, podniósł z uznaniem kciuka:) Tu kupiłam też moje ulubione portugalskie ciastka "Línguas de veado", których nazwę tłumaczy się jako "jelenie języki", a są to cieniutkie chrupiące podłużne ciastka o maślanym smaku, przepychota. Akurat pani z cukierni wywiozła świeżo upieczone pastel de nata, jeszcze ciepłe, więc też zgarnęłam kilka opakowań, żeby je przywieźć do Polski. Tu kupiłam także kilka zestawów serów owczych i krowich z Serra de Panela, używam ich w domu na różne sposoby, na kanapkę, do zapiekanki, a wczoraj robiłam makaron z tym serem, świetnie się rozpuszcza tworząc pyszny sos. 
Miałam jednak jedno wyjątkowe zamówienie; kostium piłkarski z narodowej drużyny portugalskiej z numerem 7 ( z tym numerem gra Ronaldo). Nie było łatwo:) W końcu znalazłam jedną sztukę i akurat w odpowiednim rozmiarze w sklepiku na ogromnym targowisku. Odetchnęłam z ulgą:)


Wróciłam potem pod fortecę, zrobiłam sobie piknik na trawie pod rozłożystym drzewem (nie tylko ja wpadłam na ten pomysł:) Wkrótce miałam autobus do Porto i lot powrotny.


W nocy byłam w Polsce.


sobota, 5 lipca 2025

Povoa de Varzim - Portugalia, Festiwal Św. Piotra

Povoa de Varzim razem z sąsiadującą Vila do Conde tworzą obszar miejski liczący około 100 000 mieszkańców, co czyni je łącznie trzecim co do wielkości miastem w północnej Portugalii, Historycznie - port rybacki i ośrodek budowy statków w epoce odkryć geograficznych. Póvoa de Varzim jest obecnie popularnym kurortem nadmorskim z kasynem,  ma 12 km pięknych plaż do wylegiwania się, pływania i surfowania. Ludzie przyjeżdżają do Póvoa de Varzim, aby wykąpać się w wodach bogatych w jod  z lokalnych wodorostów już od końca XIX wieku.

Jak pisałam poprzednio, celowo wybrałam termin wyjazdu do Povoa de Varzim w okresie święta Piotra i Pawła. Obchody tego święta w miasteczku to całotygodniowa fiesta. O Pawle raczej zapomniano w tych dniach, festiwal poświęcony był św. Piotrowi. Piotr był zwyczajnym rybakiem o imieniu Szymon, mieszkającym nad Jeziorem Galilejskim. Jego życie zmieniło się radykalnie, gdy spotkał Jezusa. Chrystus, widząc w nim kogoś wyjątkowego, nadał mu nowe imię – Piotr (Kefas), co znaczy „skała” – zapowiadając jego przyszłą rolę w budowaniu Kościoła.

Na okoliczność obchodów już tydzień wcześniej miasto jest sprzątane i dekorowane. Ozdób świetlnych tu więcej niż na boże narodzenie i nowy rok razem wzięte:)  Każda dzielnica ma swój wybrany kolor. Dzielnic jest sześć, ale nie wiem, czy wszystkie tak samo obchodzą. Miasteczko jest spore, nie sposób było ogarnąć je wszystkie, skupiliśmy się na trzech sąsiadujących, gdzie odbywała się większość imprez.

Prawie każda kamienica miała choć jedno okno ustrojone w symbole rybaków.




Już od poniedziałku od świtu do godziny 2.00 w nocy grała muzyka z głośników w dzielnicach Sul i Norte, które leżą przy plaży nad oceanem. I tak codziennie, zatem spać przed 2 w nocy nie za bardzo się dało:)




W środę rano, jako pierwsze, swój korowód ku czci św. Piotra zorganizowały przedszkolaki ubrane w narodowe stroje:) 



Natomiast w środę wieczorem o 22.00 zapalono po raz pierwszy wielkie uliczne iluminacje świetlne.

Inauguracja w Bairro Norte: ZAPALENIE ŚWIATEŁ

Zdarzenie zgromadziło takie tłumy, że blokowały się co węższe miejskie uliczki:) mam dużo własnych filmów, ale są za ciężkie do wstawienia, jeszcze nie znalazłam zaufanego konwertera, więc podrzucę kilka cudzych, WYSTARCZY KLIKNĄĆ: WIECZORNE ULICE 

 Naszą dzielnicę Bairro Sul (dzielnica południowa) reprezentował kolor zielony.

To "nasz" konkursowy tron Piotrowy za dnia.


 
Na ścianie zabytkowego kościoła Igreja de Nossa Senhora da Lapa został wyświetlony film na temat święta i historii miasta. Każdy starał się mieć na sobie coś zielonego, niektórzy specjalnie na tę okazję wyprodukowane koszulki, inni cokolwiek innego - sukienkę, spodnie, bluzkę.







 Iluminacje na deptaku nadmorskim, koło naszego hotelu.


Na rynku


Bairro Matriz (Główna Dzielnica - zajmuje centrum miasteczka, tu są urzędy) reprezentowana jest przez kolor czerwony. 


Tron przygotowany dla Św. Piotra przez Matriz. Trony biorą udział w konkursie, na koniec obchodów ogłaszane jest, który był najładniejszy,



 Na mieście odbywają się uliczne koncerty śpiewacze i taneczne. Powyżej: w oknie bohater drugiego planu :)



 
Bairro Norte (Dzielnica Północna) świętuje w kolorze niebiesko- żółtym. Jest to również kurort plażowy. W XIX wieku była znana jako Bairro de S. José.


 
Nawet wystawy dekorowane są w dedykowanych kolorach. Tutaj regionalne stroje kobiece.

 
Ołtarz dla Św.  Piotra przygotowany przez Bairro Norte.

A w czwartek otwarto wesołe miasteczko, co to był za czaaad!!!








Uliczne dekoracje świeciły już codziennie, każdego dnia wieczorem były tańce przy scenach i w okolicy portu. Otwarte były wszystkie lokale i ogródki.
Totalne szaleństwo na mieście odbywało się w sobotę. Wyległy tłumy, muzyka grała na trzech scenach, na skwerach i w .. garażach:)



Wyżej: w wielu prywatnych garażach ustawiono sprzęt muzyczny, głośniki dudniły, ludzie tańczyli na stołach i na ulicy, wypuszczano płonące lampiony.


Jeszcze przed wieczorem przygotowywano tzw. sardyniady czyli grillowanie sardynek oraz innego mięsiwa. Zapłonęły NA ULICACH! grille i ogniska, rozstawiano wyniesione z domu stoły, aby wieczorem biesiadować z sąsiadami.






Później bardzo trudno było cokolwiek sfotografować w wieczornych tłumach, miałam ze sobą tylko telefon średniej klasy. Żadne zdjęcie nie odda gorącej atmosfery wydarzeń.





W sobotni wieczór na plaży odbył się pokaz sztucznych ogni, co to było za wydarzenie:) 

Film pokazujący świetlny spektakl TUTAJ  


Kolejny dzień, kolejne koncerty i korowody. Niżej: parada orkiestry z Povoa de Varzim oraz orkiestry z filharmonii z Porto.





A to też niedziela i przemarsz z dzielnicy Matriz, przez Bairro Norte i Bairro Sul do kościoła Lapa. Upał był straszny, podziwiam uczestników, czasem ubranych w naprawdę grube i ciężkie stroje oraz niosących ciężkie chorągwie. 


 
Nicie bębnów na zmianę z biciem kościelnych dzwonów powodowało, że stawały włoski na rękach, a po plecach łaziły ciary :)






































Zdjęć przywiozłam 1900... :) Będzie co oglądać przez rok:)
Jakby ktoś pytał, to w przyszłym roku znów pojadę na urlop do Portugalii:) Już przed Św. Janem, aby załapać się na obchody tego święta w Porto,  a potem do Povoa de Varzim/Vila do Conde na obchody św. Piotra, bo jeszcze wszystkiego nie zobaczyłam. No, chyba żeby  dwa razy, najpierw na Boże Ciało do Vila do Conde na układanie 3-kilometrowych kwietnych dywanów:)