Jesień w Lasach Janowskich jest przepiękna. A może: Lasy Janowskie jesienią są przepiękne:) Na jedno wychodzi - jest się czym zachwycić, wspaniałe barwy naszej polskiej złotej jesieni zachęcają do penetrowania lasów. Wyspawszy się po sobotniej wieczornej imprezie, wstałam w niedzielę dopiero o 10.00. Dnia wystarczyło na kilkugodzinne odwiedziny w rezerwacie Doły Szczeckie.




Startowałam z tego miejsca przy szosie. Napotkani grzybiarze, którzy nadeszli z przeciwnej strony szosy, gdzie nie ma rezerwatu, ostrzegali, że łatwo mogę się tu zgubić. Zapewniłam, że będę się trzymać szlaku:) Z mapy odczytałam, że są trzy ścieżki - rowerowa 20 km i piesze 5,5 km i 1,5 km. Ostatnią odrzuciłam z wiadomych względów:) Kusiła mnie ta 20-kilometrowa i nawet kawałek nią przeszłam, ale po jakichś 2 km zawróciłam. Była utwardzona, prowadziła przez przyjemny las, ale w większości omijała właściwy rezerwat, a poza tym jeździły nią quady.

Wróciłam do punktu wyjścia i weszłam na zieloną ścieżkę długości 5,5 km. Była dobrze oznakowana i w początkowym etapie pokrywała się z fragmentem żółtej, tej najkrótszej.

Rezerwat chroni fragment buczyny karpackiej z dominującym bukiem zwyczajnym oraz innymi gatunkami drzew, takimi jak grab, klon, lipa drobnolistna, jawor, osika, sosna i dąb szypułkowy. Jego teren o powierzchni ponad 200 ha to fragment prastarej Puszczy Solskiej. Niektóre buki liczą sobie po 200 lat.
Teren rezerwatu charakteryzuje się zróżnicowaną rzeźbą z wysokościami od 185 do 270 m n.p.m. Malownicze wąwozy lessowe, suche doliny i jary o długości do 1,5 km i głębokości do 30 m tworzą unikalny krajobraz, jednak ścieżka prowadzi obok nich i żeby zajrzeć do wąwozu, trzeba by zejść ze ścieżki, co z kolei w rezerwacie jest zabronione:) Ot, dylemat:)
Kopytnik pospolity - cała roślina, a zwłaszcza kłącza, w szczególności w świeżym stanie, jest trująca. Od starożytności aż po wieki średnie i późniejsze, wywary z kopytnika wchodziły w skład mieszanek ziołowych mających na celu sprowokowanie poronienia u kobiet, tą byliną często posługiwały się znachorki.
Pnie porośnięte mchem wyglądają jakby były obciągnięte zielonym aksamitem.
I tu dojrzałam... człowieka:) Kierunki marszu się nam nie pokrywały.
Leżące i stojące martwe pnie stanowią kluczowy element ekosystemu, będąc domem i źródłem pokarmu dla tysięcy gatunków grzybów, owadów, ptaków i mchów.
A tu zorientowałam się, że zgubiłam szlak:) Szlam pięknym duktem zwracając uwagę na znaki i nagle przestałam je widzieć. Poszłam jeszcze ze 300 m dalej i nic, więc wróciłam obok słupka kolejne paręset metrów i znalazłam jedno drzewo ze znakiem ścieżki. Chwilę trwało, zanim znalazłam drugi znak. Okazało się, że w tym miejscu ścieżka skręca pod kątem ostrym.
Wkrótce dotarłam na skraj lasu, gdzie czekało na mnie moje autko.
Podsumowując: ze spaceru jestem zadowolona, rezerwat jest przyjemny, ale z rodzaju tych do odwiedzenia "przy okazji" podczas dłuższego pobytu lub dla mieszkających stosunkowo niedaleko, a nie żeby tu jechać specjalnie z daleka tylko do tego rezerwatu. Lasy Janowskie są rozległe, bez znajomości terenu strach oddalać się od ścieżki nawet na parę metrów, bo można stracić orientację. Niewątpliwą zaletą terenu jest rozległy las zbliżony do naturalnego, który powstał i rozwija się z minimalnym wpływem człowieka, zachowując strukturę gatunkową i procesy ekologiczne charakterystyczne dla siedliska. Występują w nim drzewa w każdym wieku – od młodych siewek po kilkusetletnie zdrowe okazy. Rosną w nim wyłącznie gatunki drzew i roślin rodzimych, idealnie dopasowane do lokalnych warunków glebowych i klimatycznych, co zdarza się już coraz rzadziej. Mając tego świadomość, oceniam, że warto było tu przyjechać. Przeszłam - łącznie - lekko ponad 10 km.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz