niedziela, 19 września 2021

Roztoczańskie cmentarze - część IV, Józefów

Józefów odwiedzam prawie za każdym razem, gdy bywam na Roztoczu, ale nigdy nie byłam na cmentarzach. Jest ich trzy: Komunalny ze starymi i nowymi nagrobkami:



Cmentarz wojenny:



oraz kirkut. Tym razem obiektem moich zainteresowań był właśnie cmentarz żydowski. Cmentarz żydowski w Józefowie został założony zapewne tuż po lokacji Józefowa (1725 r.), na południe od centrum, poza granicami miasta. Znajduje się na zboczu stromego wzniesienia, przy drodze wiodącej w kierunku kamieniołomów

Najwcześniejsze źródło potwierdzające istnienie nekropolii to zachowany nagrobek datowany na 1737 r. W 1848 r. cmentarz został powiększony od strony wschodniej. Był otoczony kamiennym murem z bramą od strony miasta. Większość macew wykonano z wapienia wydobywanego z miejscowego i kamieniołomu. Ostatni udokumentowany pochówek odbył się na nim w 1943 r.

Cmentarz został zniszczony w czasie II wojny światowej przez Niemców, którzy wykorzystali część macew do utwardzania dróg. Także po wojnie nagrobki były rozkradane z przeznaczeniem na cele budowlane.

Jest to jeden z największych cmentarzy żydowskich na Lubelszczyźnie. Na powierzchni ok. 1 ha zachowało się kilkaset macew, z których najstarsza pochodzi z 1737 r. Na macewach znajdują się inskrypcje w języku hebrajskim, zachowały się także ślady polichromii. Macewy ustawione są w nietypowy sposób, tzn. w kierunku zachodnim. W odrębnych kwaterach chowano mężczyzn, kobiety i dzieci.

sztetl.org.pl


















piątek, 10 września 2021

Siedliska (koło Hrebennego)

Zachęcona opowieściami, że takie te Siedliska klimatyczne i piękne - pojechałam. I wystarczy. Moja ocena nie jest obiektywna:) Już na wstępie przywitały mnie zamknięte na głucho drzwi Muzeum Skamieniałych Drzew i również zamknięta cerkiew. Humor mi się zepsuł, ale postanowiłam przynajmniej zobaczyć obiekty na świeżym powietrzu.

Do 1947 r. wieś zamieszkiwana była w zdecydowanej większości przez ludność ukraińską, którą wysiedlono podczas akcji „Wisła”. Słynna jest sprawa współpracy miejscowego posterunku MO z UPA, co było ewenementem, bo nacjonaliści ukraińscy na ogół bezwzględnie zwalczali komunistyczną milicję. Współpraca ta trwała przez trzy lata, od lutego 1945 do końca 1947 r., a zakończyło ją aresztowanie komendanta posterunku Wywrockiego i jego zastępcy Pyki. W tym okresie okolice Siedlisk stały się azylem dla upowców, którzy znajdowali tu schronienie przed obławami wojska i SB. O nawiązaniu kontaktów zdecydowała przede wszystkim obawa komendantów o własne życie. W 1944 r. posterunek MO w sąsiednim Hrebennem został przez UPA zlikwidowany, a jego komendant zabity. Milicjanci z odciętych od świata i otoczonych lasami Siedlisk nie chcieli podzielić jego losu. Poza tym dysponowali niewielką siłą. Nie bez znaczenia były też osobiste znajomości. Niektórzy z upowców byli kolegami szkolnymi komendanta Wywrockiego, a kochanką Pyki była Ukrainka-członkini UPA.

W Siedliskach istniał majątek, należący w okresie międzywojennym, podobnie jak Hrebenne, do księcia Pawła Sapiehy. Był on przyjacielem Św. Brata Alberta. Zmarły w 1931 r. książę jest pochowany na miejscowym cmentarzu. Zachowało się tam także kilkadziesiąt kamiennych bruśnieńskich nagrobków w formie prostych lub zdobionych krzyży. Najstarszy nagrobek z czytelną inskrypcją pochodzi z 1801 r. 




We wsi znajduje się murowana cerkiew greckokatolicka pw. św. Mikołaja, ufundowana przez Pawła Sapiehę w 1901 r. na miejscu poprzednich, drewnianych. Zbudowana jest na planie krzyża greckiego (równoramiennego) z centralną kopułą na bębnie nad skrzyżowaniem naw. Wewnątrz wiele elementów wyposażenia z poprzedniej cerkwi, m.in. ikonostas z przełomu XVII i XVIII w. Obok cerkwi przysadzista, drewniana dzwonnica z 1834 r




ps. Powyższe informacje na podstawie przewodnika G. Rąkowskiego "Polska Egzotyczna tom II"  







Jakoś tak odruchowo rozejrzałam się, czy w pobliżu nie siedzi przypadkiem pani Iga Cembrzyńska albo pan Krzysztof Chamiec:)






Bardzo mi się podobały te barcie pod gruszą oraz widoki spod krzyża - polną drogą dla relaksu warto przejść do lasu, gwarantowane ładne krajobrazy.



czwartek, 9 września 2021

Roztoczańskie cmentarze - część III, Stara Huta

Oprócz zdawkowych relacji turystów, nie ma w Internecie za wiele informacji o roztoczańskich małych wioskach. O Starej Hucie pisze się, że był tu PGR, że wioska jest opuszczona (wieś była wyludniona przez wysiedlenia w ramach Akcji „Wisła”), że tylko parę gospodarstw... Fakt, dojazd jest tu tragiczny, sądziłam, że nawigacja prowadzi mnie w przysłowiowe maliny. Podprowadziła mnie pod piaszczystą drogę, widać, że wieś jest słabo skomunikowana z okolicznymi wsiami i miasteczkami. Okolica jest przepiękna, tak bardzo upragniony spokój i cisza mają tu swoje gniazdko:) Natomiast współczuję mieszkańcom, gdy trzeba wezwać karetkę albo wyjechać autem zimą lub późną jesienią, wtedy jest problem... Podobno nawet są tu wilki.

... ale jak się kto uprze, to zawsze coś znajdzie... Poniższe informacje pochodzą ze strony internetowej Pałacu w Wilanowie i Ziemi Lubaczowskiej.

Huta Stara znajduje się około trzydziestu kilometrów na północny wschód od Lubaczowa, wśród malowniczych wzgórz i lasów, u podnóża Wielkiego Działu, jednego z najwyższych wzniesień Roztocza Środkowego. Istniejąca tutaj na początku XVIII wieku huta kryształowa hetmana Sieniawskiego zajęła miejsce wcześniej istniejącego zakładu szklarskiego i osady rzemieślniczej, która pierwotnie nosiła nazwę Huta Bruśnieńska. Pierwszy człon tej nazwy wskazuje na przemysłowy charakter osady związany z produkcją szkła, a drugi świadczy o jej ścisłym związku z położoną po sąsiedzku macierzystą wsią Brusno (później Brusno Stare), wzmiankowaną już w XV wieku i należącą do dóbr królewskich starostwa lubaczowskiego.

W XVIII wieku huta szkła kryształowego w starostwie lubaczowskim należała do najsłynniejszych wytwórni tego typu na terenie Rzeczypospolitej. Jej wyroby weszły do kanonu polskiej sztuki barokowej. Specjalnością zakładu były luksusowe i bardzo cenione przez współczesnych puchary wiwatowe, a także naczynia stołowe i żyrandole. Fundator zakładu Adam Mikołaj Sieniawski (1666–1726), hetman wielki koronny, kasztelan krakowski i m.in. starosta lubaczowski, był ostatnim przedstawicielem wielkiego rodu, jedną z najważniejszych osobistości w Rzeczypospolitej w 1. ćwierci XVIII wieku. Jako wysoki urzędnik i dowódca wojsk koronnych nie odniósł wprawdzie znaczących sukcesów militarnych i politycznych, ale dzięki fundacji huty kryształowej zdołał zapisać się w dziejach kultury polskiej. Potem hutę przeniesiono do Baszni i tam podupadła. Podobno nawet teraz, po upływie 300 lat, na ślady po hucie można natrafić w tej niewielkiej, ukrytej wśród roztoczańskich lasów osadzie jaką jest Stara Huta (dawniej Huta Stara). Osobiście niczego takiego nie zauważyłam, bo i nie szukałam. Moim celem był greckokatolicki cmentarz.

Sieniawski postanowił ufundować cerkiew, by uczynić wieś atrakcyjniejszą dla osadnictwa. Świątynia wybudowana została w 1720 roku pod wezwaniem św. Mikołaja. W środku cerkiew zdobił pająk szklany, który był pamiątką po hucie. Według opowiadań starszych ludzi związanych ze Starą Hutą, około 1925 roku po jednej z mszy kościelny nie zgasił świec w cerkwi, te dopalały się powoli i w końcu zapalił się obrus i od niego ogień zajął całą świątynię. Cerkiew odbudowano, ale po wojnie, w latach 50-tych rozpoczął się proces jej rozbiórki. Komuniści postanowili, że z drewna cerkiewnego zbudują szkołę na Złomach, a w Hucie gajówkę. 

W 1939 r. liczyła 620 mieszkańców: 585 Ukraińców, 5 Polaków, 20 ukraińskojęzycznych rzymskich katolików, 10 Żydów.  Ta struktura ludności jasno pokazuje, że była to wieś ukraińska. Już po  zakończeniu II wojny rozgrywały się tu tragedie. Wioskę napadały oddział WP i MO w odwecie za współpracę  z UPA, zginęło wielu mieszkańców, resztę wywieziono do ZSRR lub na inne ziemie w ramach akcji "Wisła".

Kiedy na FB umieściłam zdjęcie z opisem "Stara Huta - cmentarz greckokatolicki w lesie", natychmiast spotkałam się z ripostą, że to nieprawda - to las jest na cmentarzu, a cmentarz w centrum wsi. Racja. Bo przecież pierwszy był cmentarz i on był w środku wsi. Kiedy został opuszczony, porósł lasem i jest teraz za obecną wsią.  Odezwały się też głosy z Ukrainy, że powinnam napisać, że to cmentarz ukraiński. Wszystko to też prawda.

Dla mnie teraz to nieważne. Teraz jest to po prostu miejsce spoczynku mieszkańców - spokój ich duszom.