Kolejny dzień mojej wędrówki. Dziś idę do Caldas de Reis. Przyjęłam własną taktykę marszu. Prawie wszyscy wstają przed świtem, około 6.00 lub wcześniej, kiedy jest jeszcze ciemna noc. Tu widno robi się dopiero w okolicach 7.30. Ja wtedy śpię:) Wstaję około 8.00, wyspana i wypoczęta, szykuję się bez pośpiechu, idę na śniadanie (już nie ma tłoku w jadalni) i spokojnie wychodzę około 9.00-9.30.
Okazuje się jednak, że są jeszcze inni spóźnialscy:)
Po drodze zatrzymuję się obejrzeć kamienny pomnik księdza Dona Juana López Souto przy kościele Santa María we wsi Alba, który był tu proboszczem. Przy okazji zauważam, że z dużej gromady pielgrzymów jaka szła kilkadziesiąt metrów przede mną, do kościoła zboczyła na chwilę tylko jedna starsza pani. Nikt z pozostałych pielgrzymów nawet nie zwrócił uwagi ani na świątynię ani na jej otoczenie, nikt nie był ciekawy. Z dalszych moich obserwacji wynika, że jest to norma. Pielgrzymi przeważnie pędzą byle do przodu i niewiele interesują się otoczeniem, chyba, że jest to bar.
Replika rzymskiego kamienia milowego (miliarium) sprzed ponad 1600 lat poświęconego rzymskiemu cesarzowi Magnencjuszowi, znajdująca się w Cerponzóns. Miliarium to starożytny rzymski słup drogowy, w tym przypadku przy rzymskiej drodze Via XIX, który informował podróżnych o odległościach. Widywałam ich po drodze wiele. I w tym przypadku tylko ja jedno zatrzymałam się, żeby przeczytać treść na tablicach informacyjnych.
Dzisiejsza trasa jest bardzo ładna, pełna zapachów, szumu drzew i wody, śpiewu ptaków...
Zbaczam z trasy do Fervenzas do Barosa w Barro na teren Parku Narodowego Rzeki Barosa. Tym razem trzy osoby z grupy za mną także schodzą ze szlaku, reszta popędziła wzdłuż szosy do przodu. Wiem, że niektórzy tak pędzą, bo chcą złapać najtańsze miejsca noclegowe w schroniskach, ale w dzisiejszych czasach, kiedy noclegi można sobie zarezerwować przez internet, taki pośpiech w celu oszczędzenia pięciu euro uważam za przesadny. Żadne 5 € nie wynagrodzi utraconych wrażeń. Zresztą ten pielgrzym wyda potem nie tylko 5, ale i 10 euro na wieczorne piwo.
Miejsce nad rzeką szczyci się pięknym wodospadem, gdzie rzeka Barosa spada z wysokości niemal 60 metrów na bardzo krótkim odcinku. Niestety, susza powoduje, że wodospad ledwo ciurka, ale i tak jest tu bardzo przyjemnie i zostaję co najmniej na godzinę, mimo, że potem ciężko wstać i ruszyć w dalszą drogę:) Kiedy mięśnie w udach wystygły, zmuszenie ich do ruchu po dłuższej przerwie powoduje ból w czasie rozruchu:) Wystarczy jednak kilka metrów i są gotowe do dalszej drogi.
Te budynki to stare młyny, tu akurat przekształcone w restaurację. Jest takich młynów na całej rzece siedemnaście. Początki młynów sięgają średniowiecza, mielono w nich ziarno dla klasztoru San Martín Pinario w Santiago de Compostela. Te, które widzimy dzisiaj, pochodzą prawdopodobnie z XVIII wieku i później.
Z daleka widoczny XII-wieczny kościół Santa Maria, romański z późniejszymi modyfikacjami, został zbudowany na pozostałościach wcześniejszego, prymitywnego kościoła zniszczonego przez Almanzora (było o nim w poprzednim wpisie) w X wieku. Wewnątrz szczególnie interesujący jest gotycki ołtarz oraz kaplice San Diego (XVII w.) i Carmen (XVIII w.) i XV-wieczne ostrołukowe baldachimy, ale nie zobaczyłam, bo kościół był zamknięty.
W centrum miasta natomiast udało mi się zobaczyć historyczny kościół pw. św. Tomasza Becketa zaprojektowany przez architekta Domingo Rodrígueza Sesmero, otoczony palmami i z kamienną fontanną na placu. Jest to jedyna galicyjska świątynia poświęcona temu świętemu arcybiskupowi Canterbury i Lordowi Kanclerzowi Anglii. Został zamordowany w swojej katedrze, u stóp ołtarzy, przez kurtyzany króla Anglii Henryka II. Tomasz Becket przeszedł Drogę Świętego Jakuba około 1167 roku i zatrzymał się w Caldas. Kościół został zbudowany w latach 1890-1894 z wykorzystaniem pozostałości średniowiecznej wieży królowej Urraki (było o niej w poprzednim wpisie), gdzie urodził się król Alfons VII Kastylii i Leonu. Kościół pod wezwaniem Becketa jest także w mojej OKOLICY :)
Żółte strzałki prowadzą mnie na most na rzeczce Bermana, który został wzniesiony w XVI wieku na miejscu wcześniejszego mostu rzymskiego, łączącego miasto Caldas z dzielnicą San Roque. Pośrodku mostu po lewej znajduje się krzyż z XVII wieku i kamienna balustrada. Droga i górna granitowa część mostu są współczesne, jedynie fundamenty, na których stoi obecny most, pochodzą z okresu rzymskiego z I wieku n.e.
Nie lubię się fotografować:)
Dziś nocuję na wsi, więc popołudnie spędzam pod dachem, bo znów zaczęło mżyć. W hostelu są koty, więc można wysiadywać bądź wylegiwać się przy dźwiękach kociego murmurando:) Spotkałam też inną wędrowniczkę z Australii, poznaną w poprzednim hostelu, więc coś tam popróbowałyśmy porozmawiać. Nawet zamieszkałyśmy w tym samym pokoju.
Od rana do wieczora przedreptane 26,48 km










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz