poniedziałek, 22 czerwca 2026

Białowieża

Zapowiadał się upał, więc wszelkie górskie wycieczki odpadały - już raz byłam na granicy udaru w Bieszczadach, za kolejny raz podziękuję. A więc w cień. A cień jest w lesie.  W puszczy. No to do  Puszczy Białowieskiej. Kiedyś już byłam w Białowieży, ale nie zrobiła na mnie specjalnie dobrego wrażenia, nawet o tym tu nie napisałam. Odwiedziłam wówczas Białowieżę i Hajnówkę, ale mi się nie podobało, więc zjeździłam okolice, nawet chyba miałam plan o Parku napisać, bo te okolice oznaczyłam tagiem , ale coś nie wyszło. Minęło już jednak sporo czasu od tamtego pobytu, więc się jednak zdecydowałam. 

Zaparkowałam koło cerkwi prawosławnej pw. Św. Mikołaja i poszłam oglądać. Pierwsi mieszkańcy Białowieży – Rusini byli prawosławnymi osadnikami przybyłymi do Puszczy Białowieskiej głównie z Mazur znad rzeki Łyny. Podobno już w XVII wieku istniała w Białowieży cerkiewka, która została spalona razem z wsią podczas szalejącej w 1710 roku zarazy. Obecna cerkiew pochodzi z końca XIX wieku, Fundatorem cerkwi był car Aleksander III, który osobiście w sierpniu 1894 roku wizytował budowę nowej, murowanej świątyni.  



Z Petersburga sprowadzono ikonostas z chińskiej porcelany i jest to jedyny tego typu zabytek ruchomy w Polsce .

1 września 1939 roku na cerkiew spady dwie niemieckie bomby, jedna wybuchła wewnątrz niszcząc budynek. Na przycerkiewnych drzewach Niemcy wieszali skazańców na oczach mieszkańców, których spędzano z całej Białowieży. Pierwszej egzekucji dokonano 9 września 1942 roku, ostatniej 17 września 1943. Ogółem powieszono w tym miejscu ponad 90 osób. Wystawiono im pomnik przed cerkwią.

Cerkiew w latach 2017-2019 przeszła gruntowny remont i wygląda jak nowa, choć to obiekt wpisany na listę zabytków. Ma swoją bliźniaczą siostrę na Białorusi, w miejscowości Czyżewszczyzna, tyle tylko, że tamta jest otynkowana, a ta nie.

Jeden dzień w Białowieży ( na drugi miałam inne plany) to jednak za mało, wiec musiałam dokonać wyboru.  Chciałam przede wszystkim zobaczyć ten zamknięty rezerwat ścisły. Wejścia są reglamentowane i płatne, tylko z licencjonowanym przewodnikiem. Obdzwoniłam biura przewodnickie - niestety, brak możliwości wejścia na ten dzień. W końcu weszłam do punktu sprzedaży pttk po jakieś pamiątki, pani akurat rozmawiała przez telefon, wybieram te przypinki i kartki i słyszę, że akurat przyjmuje od kogoś rezygnację z wycieczki do strefy ścisłej, więc skorzystałam i od razu się zapisałam. 

W oczekiwaniu na właściwą godzinę poszłam do Parku, który zaczyna się tuż za tą bramą. Park Pałacowy w stylu angielskim został założony przez architekta ogrodów Waleriana Kronenberga (pochodził z małej wioski na Lubelszczyźnie) na przełomie XIX i XX w. wokół myśliwskiej rezydencji carów Rosji. Jego powierzchnia wynosi ok. 50 ha. Park jest dostępny dla odwiedzających przez całą dobę.




Setki lat temu stały tu dwory polskich królów, po żadnym nie ostał się ślad. W 1889 roku  car Aleksander III polecił rozpoczęcie budowy pałacu dla siebie i swoich gości. Tak wyglądał.


źródło: Narodowe Centrum Cyfrowe


źródło: Narodowe Centrum Cyfrowe


Źródło: Санкт-Петербургское государственное бюджетное учреждение культуры "Государственный музей истории Санкт-Петербурга". Autor zdjęcia Z. Karasik, 1900 r.

Po śmierci cara Aleksandra III pałac w spadku otrzymał jego syn i następca Mikołaj II, który chętnie i często przyjeżdżał do Białowieży na polowania i jednocześnie na odpoczynek w otoczeniu najbliższej rodziny. W 1915 roku wycofujące się wojska rosyjskie ukradły wyposażenie pałacu, które do dziś znajduje się w Moskwie. 

Potem stacjonowały tu niemieckie wojska, potem były jakieś urzędy, muzeum puszczańskie i biblioteka, Szkoła dla Leśniczych, apartamenty dla prezydenta Ignacego Mościckiego, we wrześniu 1939 także szpital wojenny nr 502. W okresie okupacji sowieckiej 1939–1941 została podjęta próba utworzenia w pałacu radzieckiego ośrodka naukowego. Po zajęciu Białowieży przez Niemców, w pałacu mieścił się sztab do walki z partyzantką. W nocy z 16 na 17 lipca 1944 roku w pałacu wybuchł pożar wzniecony przez wspierające Niemców oddziały węgierskie, pozostawiając go w totalnej ruinie. W 1961 roku pałac został rozebrany. Została z niego tylko brama.

Na miejscu pałacu wzniesiono nowy budynek, w którym znajduje się dyrekcja Białowieskiego Parku Narodowego, muzeum przyrodnicze, restauracja i hotel.

 
Zachowały się też dawne stajnie, przerobione potem na schronisko noclegowe, ale ostatecznie nie są wykorzystywane.

Na terenie Parku zachował się natomiast najstarszy budynek w Białowieży – drewniany dworek w stylu architektonicznym określanym jako rosyjsko-szwajcarski, znany jako Dworek Gubernatora Grodzieńskiego z 1845 r., który jest właśnie remontowany i wygląda pięknie. Dworek Gubernatora stał się carskim pawilonem myśliwskim, gościł rosyjskich carów, wielkich książąt oraz inne znaczące postacie. 





Niedaleko zauważyłam też zabytkowy obelisk, który upamiętnia jedno z największych polowań królewskich w Puszczy Białowieskiej, które odbyło się 27 września 1752 roku. W polowaniu  uczestniczył elektor Saksonii, król Polski i wielki książę litewski August III Sas wraz z rodziną i dworem. Tysiąc miejscowych chłopów zatrudnionych w roli naganiaczy dowodzonych przez saksońskich jegrów, napędziło puszczańską zwierzynę w sieci. Złapane zwierzęta wpuszczono do zwierzyńca, założonego w XVI wieku przez króla Stefana Batorego. Z ogrodzonej powierzchni prowadził korytarz, u wylotu którego znajdowała się myśliwska altana. Służba leśna napędziła zwierzęta do korytarza i gdy pojedyncze sztuki, widząc przed sobą otwartą przestrzeń przyśpieszały biegu, padały od strzałów króla i jego żony Marii Józefy, siedzących wygodnie w altanie. Wszystką ubitą zwierzynę rozdano pomiędzy miejscowych chłopów. Podobno było tego kilkaset sztuk. Tak zabawiali się możni ówczesnego świata.


Opuściwszy park, jako że miałam jeszcze półtorej godziny do wycieczki po ścisłym rezerwacie, udałam się do Skansenu Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia - nazwa długa, skansen niewielki, prywatny. Leży na obrzeżu Białowieży, ale co ciekawe - jest to teren dawnej wsi Kropiwnik, zniszczonej przez hitlerowców podczas II wojny światowej.













 
Jakaś zorganizowana grupa, pewnie pracowniczy wyjazd integracyjny, odczynia Sobótki:)




I tak minęło mi ponad pół dnia, pora udać się na miejsce spotkania z przewodnikiem. Po drodze oglądam jeszcze domy w dzielnicy Zastawa, która niegdyś była samodzielną wsią. 







c.d.n