środa, 24 czerwca 2026

Białowieskie ścieżki - pieszo po Białowieskim Parku Narodowym

W poprzednim wpisie opisałam 4-godzinny spacer po obszarze ochrony ścisłej w BPN, ale szlaków po Parku jest wiele i musiałabym mieć parę dni, może nawet tydzień, aby je przemierzyć, niestety dysponowałam bardzo ograniczonym czasem. Wybrałam się więc samodzielnie zaplanowaną pętelką przez kilka rezerwatów w najbliższej okolicy Białowieży.

Zaczęłam szlakiem o nazwie Żebra Żubra. Żubrów tu nie ma, a nazwa chyba pochodzi od tego, że prawie w połowie szlak prowadzi po żebrowanych kładkach i ostatecznie prowadzi do rezerwatu pokazowego żubra. Niegdyś były tu tereny podmokłe i drewniane kładki umożliwiały przejście przez małe bagienka, teraz niestety wyschły. Idąc szlakiem widzimy wielowiekowe dęby i świerki o imponujących rozmiarach, torfowiska, bagna i podmokłe tereny, jednym słowem naturalny las funkcjonujący bez ingerencji człowieka.




 
Po drodze weszłam do Rezerwatu Lasy Naturalne  obejmującego obszar lasu o powierzchni prawie 8582 hektary. Rezerwat ma na celu zachowanie lasów naturalnych i zbliżonych do naturalnych, łęgów i olsów oraz siedlisk leśnych ze starymi drzewostanami z dużym udziałem olszy, dębu, jesionu, a także wielu gatunków rzadkich i chronionych roślin zielnych, grzybów i zwierząt oraz utrzymanie procesów ekologicznych i zachowanie różnorodności biologicznej.



 
Potem poszłam ścieżką Puszczańskie Drzewa i znalazłam się na terenie  Rezerwatu Szafera. Władysław Szafer urodził się w 1886 r. Był twórcą ochrony przyrody w Polsce, współtwórcą wielu parków narodowych i rezerwatów oraz Ligi Ochrony Przyrody. Założył i prowadził Instytut Botaniki Polskiej Akademii Nauk, Instytut Ochrony Przyrody PAN. Był współautorem „Flory polskiej” i „Szaty roślinnej Polski”, autorem nowatorsko brzmiącego niegdyś hasła: ”Ochrona przyrody ochroną człowieka”.


Rezerwat obejmuje pas lasu szerokości 700-1000 m. i długości prawie 17 km wzdłuż szosy Hajnówka - Białowieża.  Stanowi on cenne uzupełnienie Białowieskiego Parku Narodowego Na terenie rezerwatu są też zabytki archeologiczne - 37 kurhanów pochodzących z X - XIII wieku., ale nie natknęłam się na nie, widocznie są w innej części niż ten przemierzany przeze mnie.


















Zaskakujący okaz wychodni skalnej, jedyny na jaki się natknęłam.


Podobno w tym miejscu bywają żubry. Na tę myśl zrobiło mi się nieswojo, bo co bym poczęła jakby się akurat pojawiły ? Nawet wydawało mi się, że czuję żubrze kupy:)  Każdy ciemny wykrot w lesie przypominał mi sylwetkę zwierza, a byłam tu sama samiuteńka, nie spotkałam na szlakach ani jednego człowieka. Niestety lub na szczęście żubrów nie było.









Po wyjściu z lasu wróciłam szosą do Białowieży, było już po 20.00. Tego dnia przeszłam łącznie 24,86 km. Dzień zakończyłam kolacją w Białowieżance i poszłam do przemiłej pani wynajmującej pokoje na nocleg. 

Odpowiedź na pytanie z poprzedniego wpisu: czy warto było płacić za wejście do rezerwatu ochrony ścisłej. Po przejściu w/w szlaku odpowiem dyplomatycznie - i tak i nie. Jako laik nie widzę za bardzo różnicy w przejściu szlakiem zamkniętym a dostępnym dla turystów. Podobny las, podobne drzewa, podobne tereny, podobne widoki, podobne walory. Dla specjalisty zapewne różnica jest. Jako osoba pojedyncza zapłaciłam bez żalu 90 pln, ale rodzina 2+2 to już 360 pln - wtedy na pewno bym się nie zdecydowała. W ogóle, będąc z dziećmi, nie warto, nie docenią wartości obszaru ścisłego. Osobiście jestem zadowolona, że poszłam na ten spacer z przewodnikiem, ale drugi raz na pewno nie powtórzę.