środa, 16 lipca 2014

Polska - Radruż

Sami nie wiecie, co posiadacie...


Cerkiew obronna w Radrużu należy do najstarszych i najlepiej zachowanych obiektów drewnianego budownictwa cerkiewnego w Polsce. Znalazła się na prestiżowej, międzynarodowej liście World Monuments Fund (WMF), która obejmuje bezcenne obiekty warte ratowania i wsparcia finansowego.
Położona jest na owalnym wzgórzu nad potokiem i wraz z dzwonnicą otoczona jest murem. Zbudowana została z drewna jodłowego i dębowego przez cieśli w stylu późnogotyckim. Fundatorem cerkwi był prawdopodobnie poseł na sejm i starosta lubaczowski Jan Płaza. W niespokojnych czasach XVII wieku cerkiew − oprócz funkcji religijnych − odgrywała rolę warowni, w której mogli się schronić mieszkańcy podczas najazdów tatarskich.




Być może jest to zdjęcie historyczne oddające nastroje polsko-ukraińskie. Tablica została usunięta w dość dramatycznych okolicznościach i teraz jest poprawa politycznie.

piątek, 6 czerwca 2014

Wiedeń - Pałac Schonnbrunn

Pałac Schönbrunn, dawna letnia rezydencja rodziny cesarskiej, to jeden z najpiękniejszych budynków w stylu barokowym w Europie. Żona cesarza Ferdynanda II zleciła w 1642 roku budowę letniego pałacu na terenie będącym  w posiadaniu dynastii Habsburgów. Wtedy też po raz pierwszy nazwała budynek "Schönbrunn". 










Zobacz więcej...

Wiedeń -Ogród Różany

Ogród różany to jeden z najpiękniejszych parków w Wiedniu, został założony w 1825 roku i wciąż cieszy oczy coraz nowszymi odmianami róż.













czwartek, 5 czerwca 2014

Różne twarze Wiednia


Godzina 5.00 rano:) Barokowa rezydencja księcia Eugeniusza Sabaudzkiego, ja i wiedeńczycy zażywający porannego joggingu (w osobach dziewczyny w arabskiej chuście, pary Japończyków, kilku staruszków oraz całej rzeszy młodszych i starszych osób).


Rezydencja składa się z dwóch pałaców (Dolny Belweder i Górny Belweder) rozdzielonych ogrodem w stylu francuskim, ozdobionym szeregiem posągów sfinksów. 




Powyżej górny Belweder.


Katedra Świętego Szczepana Męczennika w Wiedniu wznosi się w centrum Stephansplatz w sercu najstarszej części miasta. Katedra jest najważniejszą i jedną z najstarszych świątyń w stolicy Austrii. 



Katedra należy do największych świątyń europejskich. W całości katedra jest wzniesiona z ciosanego kamienia.


Wiedeń to miasto Klimta, malarza modernisty. "Malował" także płatkami złota.


Oczywiście nie oparłam się pokusie kupienia pamiątki z reprodukcją "Złotej Adeli", mojego ulubionego dzieła mistrza Klimta.





Poniżej eksponaty z Muzeum Wojny




Taka droga "kiełbaska"????:)))


W bogatym Wiedniu nie brak bezdomnych.

Zobacz więcej...

niedziela, 23 marca 2014

Gruzja - skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche leży we wschodniej Gruzji wzdłuż rzeki Kura (Mtkvari) na wschód od miasta Gori. Jego wyjątkowa wartość architektoniczna i archeologiczna polega na połączeniu się w jednym miejscu elementów pogańskich, hellenistycznych z wpływami bliskowschodnimi i chrześcijańskimi.

Upliscyche wspomina się jako jedno z czterech najstarszych miast Gruzji. Do naszych czasów przetrwała legenda o założeniu miasta przez Uplosa, potomka Kartlosa, będącego ojcem Gruzinów (po gruzińsku Gruzja to Kartvelebi). Miasto funkcjonowało już w V w. p. n. e., choć nosi ślady obecności człowieka sięgające aż II tysiąclecia p. n. e. Swój rozkwit przeżywało w epoce hellenistycznej, kiedy uzyskało mury obronne i wieże, tunel oraz nową siatkę ulic. Z nadejściem chrześcijaństwa utraciło na znaczeniu.W VIII i IX wieku n.e., gdy Tbilisi wpadło w obce ręce, Upliscyche przejęło funkcję stolicy kraju i miejsca oporu wobec arabskich najeźdźców. Miasto opustoszało ostatecznie w późnym średniowieczu w wyniku najazdów mongolskich.




Dojazd do Upliscyche to jedna wielka przygoda:) Najpierw taxi-vanem z obcymi ludźmi do Gori, potem marszrutką pełną dzieci i matek wracających ze szkoły do wsi nad rzeką Mtkvari. Życzliwa Gruzinka sama z siebie nie pytana widząc plecak i przewodnik w mojej ręce, podpowiedziała, gdzie wysiąść, żeby było najbliżej. Potem piechotą jakieś 2-3 km szosą przez wieś i wśród skał.







Miejsce okazało się wspaniałe! 
























Czas minął nie wiadomo kiedy, zrobiło się późno i zaczęłam podejrzewać, że mogę mieć problem z powrotem do Gori:) Postanowiłam po prostu iść szosą, a ponieważ marszrutki zatrzymują się w każdym miejscu, złapałabym ją gdzieś po drodze. No to idę. Najpierw do wsi. Tu poznałam baaardzo miłego pana weterynarza:) Po miłej pogawędce zostałam po raz pierwszy zaproszona na poczęstunek. Wymówiłam się brakiem czasu. Pan zatrzymał dla mnie okazję do Gori, ale okazało się, że jednak nie jadą do miasta, bo to miejscowi. Zostałam przez nich zaproszona na kolację po raz drugi:) Następnie wyszedł naprzeciwko dorosły syn pana weterynarza i wraz z żoną zaprosili mnie do swojego domu na szklaneczkę czaczy:) naprawdę żal było odmawiać, ale niestety zbliżał się wieczór i jakbym przegapiła ostatnią marszrutkę, musiałabym zostać w Upliscyche do następnego dnia:)
Marszrutka przyjechała, więc mogłam odjechać, choć przygoda kusiła. O gruzińskiej gościnności krążą wszak legendy. Są gościnni i serdeczni, choć biedni.