poniedziałek, 26 sierpnia 2024

Tylicz - wieś beskidzka

Tylicz to teraz wieś, co prawda ma ładne położenie w Popradzkim Parku Krajobrazowym, ale daleko mu do bogatych w infrastrukturę sióstr, Muszyny i Krynicy położonej w odległości 6 km. Tylicz jest miejscem cenionym przez amatorów zimowych sportów ze względu na dobre stacje narciarskie, wyciągi, wypożyczalnie itp. Najcenniejsze jednak w tej miejscowości to ... święty spokój i przyroda. Oraz kilka zabytków (Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła, Cerkiew św. Kosmy i Damiana, Pomnik Kazimierza Pułaskiego), z których jeden bardzo mnie zachwycił.

Nie zawsze tak było. W przeszłości Tylicz był miasteczkiem, co widać do dziś po jego układzie z niewielkim rynkiem i otaczającymi go domami. Należał do tak zwanego muszyńskiego państwa biskupów krakowskich czyli rozległych dóbr ziemskich znajdujących się w posiadaniu kurii krakowskiej. Jego mieszkańcami byli Polacy i Rusini. Historia miejscowości sięga bowiem aż XIII w. To na tym terenie znajdował się szlak handlowy między Polską a Węgrami i powstała osada pod nazwą Ornawa. Król Kazimierz Wielki nadał osadzie prawa miejskie w XIV wieku i zmienił jej nazwę na Miastko. Następnie Tylicz zyskał ponownie prawa miejskie w XVII wieku jako własność bp. Piotra Tylickiego, od którego pochodzi obecna nazwa miejscowości.

W Tyliczu nocowałam, przyjechałam wieczorem, już po ciemku, a rano przez okno zobaczyłam zamglony krajobraz. 


Gdy mgła opadła, poszłam szukać śniadania:) I tym sposobem znalazłam się na tylickim ryneczku. W jego centrum znajduje się mały skwerek z fontanną i kapliczką św. Floriana z 1808 roku.


Jest taka opowieść o tym, jak w Polsce rozpoczął się kult św. Floriana. Otóż biskup krakowski Gedeon wspólnie z księciem Kazimierzem, zwrócili się do papieża z prośbą o relikwie świętego męczennika, który byłby patronem Polski.  Biskup osobiście udał się wtedy do Rzymu i tam przyjęty przez samego papieża, udał się do katakumb. Papież pozwolił biskupowi, aby ten wybrał relikwie dowolnego świętego. Biskup  powiedział wtedy głośno, że może sam święty męczennik zgłosi chęć przeniesienia się do Polski . I wówczas dał się słyszeć głos z jednego grobu. Gdy się do niego zbliżyli, okazało się, że jest to grób zamęczonego w IV w. św. Floriana, żołnierza rzymskiego, który - co jest prawdopodobne - stacjonował z wojskiem rzymskim na ziemiach dzisiejszej Polski. Z wielką czcią w ozdobnej szkatule prochy św. Floriana zostały przewiezione do Polski. I tak rozpoczął się jego kult. W samym tylko Tyliczu ma trzy upamiętnienia.

Tylicki ryneczek otaczają stare drewniane domy.





W rejonie ryneczku znajduje się także Dom Kultury mieszczący się w budynku dawnego  ratusza, a kilka sal w budynku zajmuje także Muzeum Dziejów Tylicza
Naprzeciwko  muzeum można zauważyć pomnik w formie płaskorzeźby, na której została uwieczniona postać gen. Kazimierza Pułaskiego¸ bohatera narodowego Polski i Stanów Zjednoczonych.


W tle płaskorzeźby wyłania się Lackowa oraz cerkiew w Muszynce, w której znajduje się ołtarz z obozu Konfederatów Barskich. W prawym górnym rogu możemy zobaczyć św. Barbarę, która w tamtych czasach uważana była za patronkę artylerzystów. 
Kazimierz Pułaski, mimo młodego wieku (24 lata), był czołowym dowódcą wojskowym konfederacji. Prowadził zaciągi i zorganizował pod Barwinkiem jeden z największych obozów konfederackich. Wsławił się także brawurową obroną Jasnej Góry przed wojskami rosyjskimi. Uczestniczył w spisku zorganizowania porwania króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po upadku konfederacji w 1772, zaocznie skazany w sierpniu 1773 r. na śmierć za próbę królobójstwa, musiał emigrować z Polski. W międzyczasie prowadząc hulaszczy tryb życia, zadłużył się, nawet siedział w marsylskim więzieniu. Władze żadnego kraju europejskiego nie chciały go jednak przyjąć, dopiero w połowie 1777 r. wyjechał na zaproszenie generała Lafayette’a do powstających właśnie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Kilka lat temu zbadano szczątki generała pochowane w Savannach i - uwaga, uwaga! - genetycznie mógł być osobą interpłciową z biologicznymi cechami kobiety:) 
W  niektórych źródłach mówi się o tym, że w czasach konfederacji Pułaski dopuścił się zdrady podczas zatrzymania w Berdyczowie w trakcie walk o klasztor, wspomina się także o jego okrucieństwie wobec rusińskich chłopów. Nie miał żadnego wykształcenia, ani cywilnego ani wojskowego, a jednak uchodzi za jednego z najlepszych dowódców polowych Konfederacji. 
Kilkukrotnie przebywał w okolicach Krynicy i Tylicza i jest na Podkarpaciu bardzo popularny.

Tym zabytkiem, który mnie w Tyliczu zachwycił jest drewniany kościół św. Piotra i Pawła z 1612 roku. Obok kościoła młodsza murowana dzwonnica parawanowa z 1803 roku.








Ołtarz główny rokokowy z 2 poł. XVIII w., w nim obraz Matki Boskiej Tylickiej z Dzieciątkiem, otoczony kultem; tradycja wiąże go z czeskim pochodzeniem, w rzeczywistości oparty jest on o niderlandzki pierwowzór przypisywany Adrianowi Ysenbrandtowi, zapewne XVI w.
Nad nim krucyfiks rokokowy z 2 poł. XVIII w.




Dzwon odlany w 1605 r. przez Michała Urlicha na Spiszu, pozostałe dwa odlane w 1960 r.

Przy starym kościele postawiono nowy, murowany, z tzw. Golgotą, Dróżkami Maryjnymi, Aleją świętych i Grotą Siedmiu Boleści Matki Bożej. Średnio mi się to podobało, bo widać, że proboszcz to myśliwy. W kościele ozdobę stanowią poroża zabitych zwierząt, a za kościołem pyszni się kapliczka św. Huberta, patrona morderców zwierząt.










Cytowanie niejakiego Pietrzaka w towarzystwie Kochanowskiego, to okrutny żart. A przynajmniej bardzo niesmaczny.
  



Na obrzeżach Tylicza znajduje się dawna cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem świętych Kosmy i Damiana, zbudowana w l. 1738-44,  typ budownictwa cerkiewnego zachodnio łemkowskiego.






W Tyliczu można pospacerować ścieżką dydaktyczną, przejść się do źródełka albo ... pojechać do pobliskiej Krynicy, co też uczyniłam.

ps. Ciekawostka: po wojnie pięć polskich starych mieszczańskich rodzin: Królikowscy, Kieblesze, Bałucowie, Smolenie i Augustyńscy stanowili połowę ogółu ludności Tylicza. 

niedziela, 25 sierpnia 2024

Malnik i Powroźnik

Malnik (726 m) to szczyt w Górach Leluchowskich.

Przyznaję się - nigdy wcześniej nie słyszałam o Górach Leluchowskich, może dlatego, że jest to tylko małe pasmo w Beskidzie Śląskim. Do II wojny światowej Góry Leluchowskie zamieszkałe były przez Łemków, których wysiedlono w 1947 w ramach Akcji „Wisła”. Na opustoszałych terenach osiedliła się napływowa ludność polska, zajmując pod uprawę i zabudowania tylko najlepsze tereny w dolinach.  Aktualnie wnętrze gór jest prawie całkowicie zalesione i bezludne. Na samej granicy polsko-słowackiej leżą wsie Leluchów (z charakterystycznym przygranicznym bazarem typu: mydło, szydło i powidło:)  i Dubne, zamieszkane niegdyś przez unikatową grupę etnograficzną Wengrinów. Kim byli tajemniczy Wengrinowie ? O nich milczy nawet wikipedia:) Otóż była to ludność, która przybyła do wymienionych wsi prawdopodobnie z oddalonych terenów Słowacji lub Węgier. Różnice pomiędzy nimi i Łemkami były widoczne w budownictwie oraz w gwarze przepojonej słownictwem madziarskim. Mieszkańcy tych wiosek ubierali się też w stroje różne od noszonych na Łemkowszczyźnie, bardziej zbliżone do północno-słowackich. Z powodu pochodzenia i tych różnic nazwano ich Wengrinami.

W Górach Leluchowskich wybrałam się na Malnik dostępny z Muszyny. Najpierw przez tory do ul. Ogrodowej...


... naprzeciwko tego domu trzeba skręcić w prawo w kierunku cmentarza żydowskiego...





Na terenie cmentarza żydowskiego o powierzchni 0,3 ha przetrwało około osiemdziesięciu macew, w tym jedna z inskrypcją w języku polskim. Plan cmentarza oraz rozmieszczenie istniejących macew wskazują, że liczba pochówków w okresie do 1939 roku mogła wynosić nawet 300 albo i więcej. Cmentarz zatem musiał być bardzo duży. Ze spisu powszechnego ludności z 1921 roku wynika, że żydowskie pochodzenie lub wyznanie mojżeszowe zadeklarowało wówczas aż 423 muszynian. Podczas II wojny światowej muszyńscy Żydzi zostali straceni przez nazistów w obozach zagłady Bełżec, Oświęcim i Płaszów. Na muszyńskim cmentarzu można odnaleźć tabliczki z grobami ofiar Holocaustu.

Ciekawostka: po prawej stronie cmentarza ciurka w parowie mały strumyczek, jego nazwa to: Smarkaty Potoczek:) Na Malnik kieruję się ścieżką leśna pomiędzy cmentarzem i Smarkatym.


Trasa jest dość stroma, można się zmęczyć, ale przyjemna, bo prowadzi przez las prawie w całości -  tyko w jednym miejscu wychodzi się na odkryty teren, to rozstaje ścieżek prowadzących na górę.


Na szczycie Malnika postawiono wieżę, z której roztacza się widok na cztery strony gór, piękny widok ! Widok wart niewielkiego trudu wspinaczki w ponad 30-stopniowym upale.


Drewniana wieża ma 42 metry wysokości, podziwiać z niej można m.in. panoramy Tatr Słowackich, Jaworzynę, wieżę widokową na Radziejowej, szczyt Pienin czy Wysoką. Jest plan budowy kolejki gondolowej na szczyt, mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, szkoda dewastować takie piękne miejsce.







Schodzę z Malnika do Muszyny inną trasą, nieco dłuższą i odkrytą. Zauważam pierwsze objawy jesieni w przyrodzie chlip chlip...:)


Mijana po drodze miejscowa mieszkanka ostrzegała przed żmijami na tej trasie, ale szczęśliwie nie natknęłam się, a widoki z drogi wynagrodziły "patelnię"







Przy zejściu w kierunku Muszyny natknęłam się na stanowisko dziewięćsiła bezłodygowego. Jego oficjalna nazwa rodzajowa brzmi Carlina acaulis i została nadana na cześć Karola V, króla Hiszpanii w latach 1516–1556, panującego jako Karol I i wybranego cesarzem rzymskim w latach 1519–1556 z dynastii Habsburgów:)

Z Muszyny udaję się do wsi Powroźnik ( 6 km od końca trasy powrotnej z Malnika). Wieś ma swoje początki za króla Władysława Jagiełły, czyli wiek XIV. W 1940 r. około 100 Łemków wyemigrowało z Powroźnika na Ukrainę pod naciskiem Niemców. W ramach akcji „Wisła” w 1947 r. wysiedlono z Powroźnika kolejne 451 osób. Wyjątkiem były rodziny mieszane oraz osoby zasłużone takie jak np. łemkowscy kurierzy. Teren Powroźnika zasiedliły dwie grupy góralskie, tzw. biali górale z okolic Łącka i Kamienicy oraz czarni górale z okolic Piwnicznej i Rytra. 
Po Łemkach w Powroźniku została Cerkiew św. Jakuba Apostoła, zbudowana w 1600 roku, w 2013 roku wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Cerkiew św. Jakuba stanowi jeden z punktów Szlaku Architektury Drewnianej województwa małopolskiego. Dawniej Cerkiew św. Jakuba w Powroźniku służyła jako cerkiew grekokatolicka, obecnie funkcjonuje jako kościół rzymskokatolicki. A właściwie nie funkcjonuje, ponieważ obok stoi współczesny murowany kościół, a że była niedziela, to ksiądz by zajęty i cerkiew była zamknięta na cztery spusty (ja to mam pecha!)






Powyższe zdjęcie wnętrza pochodzi ze strony visitmalopolska.pl