Pierwsze Chmielaki Krasnostawskie odbyły się w 1971 roku dzięki inicjatywie działaczy PZPR, najpierw był to lokalny festyn, potem oficjalnie zarejestrowano nazwę „Ogólnopolskie Święto Chmielarzy i Piwowarów Chmielaki Krasnostawskie” i impreza nabrała rangi krajowej. Podczas Chmielaków odbywają się sesje naukowe: chmielarskie, chmielarsko-piwowarskie; zabawy i występy zespołów artystycznych, turnieje sportowe, zlot starych motocykli i samochodów, kiermasze twórczości ludowej, stoiska gastronomiczne i przede wszystkim stoiska licznych browarów itp. Pojechałam do Krasnegostawu na kilka godzin w niedzielę na 55 edycję festiwalu. Impreza ogarnęła niemal całe miasto, naprawdę to ogromny festiwal, nie tylko piwa. Rozmach niesamowity! Większy niż imprezy w mieście wojewódzkim, byłam pod wrażeniem. Na koncerty wieczorne nie zostałam, bo miałam inne plany, ale kilka godzin w Krasnymstawie minęło mi nie wiadomo kiedy. Kiedy przyjechałam, akurat pod kościołem formował się korowód. Tłum był ogromny, ale coś tam ponad głowami oglądaczy i ja zobaczyłam.
... to amatorskie zdjęcia, które wklejam ku pamięci... Najlepiej oglądać na komputerze:)
poniedziałek, 24 sierpnia 2026
Krasnystaw - Chmielaki 2026
Był też konkurs wieńców dożynkowo-chmielowych, które przygotowały okoliczne gminy wiejskie. Lubelszczyzny ma długą tradycję upraw chmielu, w województwie lubelskim znajduje się największe zagłębie chmielarskie w kraju. W okolicach Lublina, Kraśnika, Krasnegostawu czy Biłgoraja rozciągają się pola, na których powstają znane na całym świecie odmiany, m.in. Lubelski i Marynka. Charakterystyczny mikroklimat oraz żyzne gleby sprawiają, że chmiel z naszego regionu uznawany jest za jeden z najbardziej aromatycznych w Europie. Polska odgrywa istotną rolę na rynku europejskim, szczególnie jako dostawca surowca dla lokalnych browarów i przemysłu farmaceutycznego.
Były też wybory Miss-ek Chmielaków:)
Korzystając z tego, że korowód zaczął okrążać centrum miasteczka, pobiegłam zobaczyć od środka kościół, który POPRZEDNIO został mi zamknięty przed nosem. No i faktycznie było na co popatrzeć...
Nawet nie zdążyłam obejść kościoła, jak przyszedł pan i kazał nam się wynosić - w kościele było kilkanaście osób. Zapytany przez jedną kobietę, dlaczego w niedzielę zamyka kościół, gdy w mieście jest tak dużo ludzi i może chcieliby przyjść się pomodlić, nie odezwał się ani słowem.
Poszłam więc obejrzeć Ogród Japoński. Przyznam, że bardzo tu przyjemnie, choć z powodu suszy strumyki i staw bez wody.
Pospacerowałam i ruszyłam na jarmark, który ciągnął się od kościoła aż pod Dworek Starościński, stoisk były setki. Kupiłam chlebek z żurawiną, lokum z granatów i orzechów włoskich, a w kawiarni koło Dworku wypiłam kawę i zjadłam przepyszne ciasto o nazwie dakłas (mocno kakaowy biszkopt przełożony kremem śmietankowym z dużą ilością orzechów włoskich, masy krówkowej i daktyli, nakryty bezą, przepychota!). W ogóle polecam tę kawiarenkę za przyjemną obsługę, czystość i pyszne ciasta. I ceny! Kawa i ciacho - razem 17 pln.
Na jarmarku można było kupić wszystko, co człowiek jest w stanie wykonać własnymi rękami, podziwiam talent...
No tak, ale to są Chmielaki... pora więc na stoiska piwne. Zjechały się chyba wszystkie browary, nie tylko krajowe. Było ich aż 62! Z Polski, Czech, Niemiec, Francji i Litwy. Łącznie do kupienia było ponad tysiąc rodzajów piwa. Tysiąc! Nie lubię piwa, ale kupiłam trzy flaszki:) Później ogłoszono, że nagrodę Grand Prix zdobył browar Jedlinek z Dolnego Śląska za piwo pszeniczne, akurat ich jedno piwo przypadkowo nabyłam:) Dwa pozostałe to agrestowa Łomża bezalkoholowa oraz bezalkoholowy czarny bez z browaru Bojan. Taki ze mnie piwosz:)
Fajnie było w Krasnymstawie, a na ulicach słychać było także obcą mowę, co potwierdza, że impreza ma wielbicieli w różnych krajach. I było czysto na mieście i do 16.00 nie widziałam ani jednego pijanego. A potem pojechałam, gdzie miałam zaplanowane, więc nie wiem:)
Wieczorem występowała... Maryla:)! Ale tego już na szczęście nie widziałam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz