Wróciłam. Strasznie dziś wieje, a wczoraj była taka piękna słoneczna pogoda.... Niebo zaciągają ciężkie chmury, a rano padał śnieg, co prawda przez kwadrans zaledwie, ale jednak. Ale może tylko w tym zakątku Polski na wschodzie...?
W
Budyninie w sobotę było nawet trochę słońca w połowie dnia, kiedy podjechaliśmy pod kościół, dawną
cerkiew Docelowo w
Liskach byłam. Piękna
Grzęda Sokalska. Lubię tu przyjeżdżać. Wczorajszy dzień był bardzo ciepły i słoneczny, przyjemnie było pochodzić po polnych drogach, nieśpiesznie, spokojnie pogadać, posłuchać ciszy i skowronków.
Podeszliśmy pod byłą cerkiew w Liskach od strony terenu dawnego dworu i parku dworskiego, dziś już oprócz starych drzew nic nie zostało, ale ze wzgórza nadal przyjemny widok.
Zaraz za bramą kościelną od tej strony znajduje się cmentarzyk fundatorów cerkwi, rodziny Krzyżanowskich i poprzedniego właściciela wsi Ignacego Majewskiego.
"Tu spoczywają w spokoju cztery nieszczęśliwe ofiary pod jedną mogiłą pod opieką swej nieocenionej niezrównanej matki Albiny z Gwozdeckich Ziętkiewiczowej: Kamilla z Ziętkiewiczów Pawłowska, Melania i Olga Ziętkiewiczówny, które kochając się nad życie za życia razem wszystkie w płomieniach z nafty wszczętych w dniu 28 stycznia 1864 roku w kwiecie wieku, ratując się wzajemnie, wyższemi wyrokami Nieba, razem do lepszego powołane zostały życia. Nieutulony w żalu mąż i ojciec, zięć Kazimierz i syn Alfred. Tę wieczną położyli pamiątkę prosząc przechodnia o pozdrowienie anielskie."
Jak to się stało, że spłonęły wszystkie kobiety z rodziny właścicieli ziemskich Ziętkiewiczów, a wszyscy mężczyźni się uratowali ??? Być może akurat nie było ich w domu, bo załatwiali jakieś interesy ? Syn Alfred Ziętkiewicz był zawodowym żołnierzem po Akademii Wojskowej w Wiener Neustadt i w 1964 roku służył w 2. Pułku Kirasjerów Wrangla jako podporucznik. Miał wtedy 21 lat. Ostatecznie piął się po drabinie wojskowej aż do stopnia generała dywizji. Nigdy do Lisek nie wrócił. Alfred Zietkiewicz otrzymał od cesarza Franciszka Józefa I austriacki (dziedziczny) tytuł szlachecki von oraz herb 23 kwietnia 1894 roku. Alfred został pochowany w 1906 roku na cmentarzu Andreas w Bratysławie.
W roku pożaru właściciel majątku Krzyżanowski postawił na skraju wsi kapliczkę z figurą św. Floriana, który miał strzec mieszkańców przed pożarami.
Znajdujący się koło cerkwi najstarszy kamienny krzyż być może pochodzi jeszcze z XVIII w.
Wieś Liski, z nadania księcia Ziemowita IV w 1401 r., stanowiła własność dominikanów bełskich. Od drugiej poł. XVIII w. wieś należała do rodziny Pawłowskich, a w XVIII w. do Ignacego Majewskiego, generała Wojska Polskiego. W 1761 roku była tu drewniana cerkiew parafialna p.w. Jana Chrzciciela, która należała do dekanatu waręskiego - Waręż leży obecnie na Ukrainie . Około II połowy XIX w. właścicielem wsi został Jan Krzyżanowski, główny fundator obecnie istniejącej cerkwi greckokatolickiej, wzniesionej w latach 1872-1875, zapewne na miejscu kilku poprzednich (pierwsza odnotowana była już w 1531 roku).
W 1939 r. zamieszkiwało ją 1000 osób: 870 Ukraińców, 30 Polaków, 75 łacinników, 25 Żydów. W czasie II wojny wieś opustoszała. Podczas akcji “Wisła” w okresie pomiędzy 21-25 czerwca 1947 r. Wojsko Polskie deportowało z Lisek 216 osób narodowości ukraińskiej. Pozostały we wsi 33 osoby uznane za Polaków.
Po II wojnie światowej cerkiew została zamieniona na kościół rzymskokatolicki, obecnie pełni funkcję kościoła filialnego parafii w Przewodowie. Był, niestety, zamknięty mimo okresu świątecznego.
Wokół cerkwi był kiedyś cmentarz grzebalny, zostało tylko kilka nagrobków, inny stary cmentarz jest kilkaset metrów dalej.

Pomnik poświęcony mieszkańcom, którzy zginęło 23 marca 1944 r. Na pomniku ani słowa, w jakich okolicznościach ponieśli śmierć ani kim byli. Poszukałam na ten temat informacji i co się okazuje. Od jesieni 1943 roku wielokrotnie oddziały ukraińskie dokonywały zbiorowych zbrodni na Polakach w okolicznych miejscowościach. Na początku roku 1944 po stronie polskiej zaczęły narastać obawy o powtórzenie się na Lubelszczyźnie wydarzeń z Wołynia. Ukraińcy znacznie zintensyfikowali tworzenie wiejskich samoobron we wsiach położonych na Grzędzie Sokalskiej, w okolicach Buga. Na wioskach w celu zwiększenia skuteczności swoich oddziałów, zbudowali bunkry i wykopali okopy. 28 lutego 1944 roku oddziały AK, po zaciętej walce z samoobroną ukraińską, spaliły wsie Liski i Kościaszyn. Większa kontrofensywa wojsk UPA rozpoczęła się 16 marca, kiedy na Zamojszczyznę wszedł od południa kureń Hałajda. Do 20 marca w okolicznych wsiach jego sotnia zamordowała ponad 220 Polaków. W odwecie oddziały AK dokonały pacyfikacji m.in. Lisek zabijając tu 86 osób narodowości ukraińskiej.

Z pocerkiewnego wzgórza schodzimy wysokimi schodami i jeszcze trochę włóczymy się po polach.





Moje pierwsze tegoroczne boćki:)
Pora wracać do domu, jutro do pracy... Po drodze jadę przez Skierbieszowski PK i zatrzymuję się w Poturzynie. W 1588 król Zygmunt III Waza nadał Poturzyn Janowi Zamoyskiemu. Jednym z późniejszych właścicieli Poturzyna był Tytus Woyciechowski - bliski przyjaciel Fryderyka Chopina, były pensjonariusz prowadzonej przez rodziców Chopina pensji w Warszawie. W lipcu 1830 Chopin przyjechał na zaproszenie Woyciechowskiego do Poturzyna.
Współczesny pomnik Chopina na terenie Centrum Promocji Wsi im. Fryderyka Chopina upamiętnia przyjaźń kompozytora z Woyciechowskim, o czym pisałam przy innej
okazjiNa końcu wsi zdewastowany cmentarz greckokatolicko-prawosławny.
Kamienna rzeźba Chrystusa Błogosławiacego z 1842 roku wykonana przez warszawskiego rzeźbiarza Konstantego Hegla.
Bliżej centrum, przy samej drodze, mogiła Polaków zamordowanych 1 kwietnia 1944 roku. Tego dnia żołnierze z 14. Dywizji Grenadierów SS wraz z pododdziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii, sotnią Iwana Sycza-Sajenko ps. „Jahoda”, dokonali masakry na 162 Polakach. Większość ofiar to byli uchodźcy z terenu gminy Dołhobyczów i Kryłów, którzy schronili się w Poturzynie. Zabijano ich siekierami, żywcem wrzucano do studni i ognia, domostwa niszczono i palono po uprzednim ograbieniu ze wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość materialną. Nie oszczędzano kobiet, dzieci ani osób chorych czy starszych. Ukraińcy sprawdzali dokumenty i kazali mówić ukraiński pacierz. Gdy trafili na polską rodzinę, wszystkich zabijali na miejscu.
Około 1947, podczas Akcji „Wisła”, wysiedlono wszystkich prawosławnych mieszkańców. Zabytkowa cerkiew z 1912 została w 1962 przetransportowana do odległej o 300 km wsi Rajsk koło Bielska Podlaskiego.
Na skraju wsi zauważyłam jakiś budynek, duży, opuszczony, ogrodzenie porośnięte jeżynami, trudno nawet zajrzeć, nie mówiąc o obejrzeniu.
Przed nim - podobno - obelisk upamiętniający akt nadania ziemi osadnikom wojskowym przez Józefa Piłsudskiego w 1920 roku. Nadawanie ziemi żołnierzom było spowodowane chęcią nagrodzenia ich wysiłku wojennego, wzmocnienia polskości na Kresach oraz zagospodarowania nadwyżki siły roboczej, często niewykwalifikowanej, której pojawienia spodziewano się po demobilizacji.
Na wylocie zatrzymuję się przy cmentarzu wojennym z I wojny światowej. Po bitwie pod Poturzynem 30 sierpnia 1914 roku, 1300 poległych pochowano najprawdopodobniej tam gdzie padli, zmarłych w szpitalu pochowano obok nieistniejącej cukrowni. Oficerów prawdopodobnie pochowano właśnie w Poturzynie w miejscu, gdzie jest cmentarz, a potem przeniesiono tu żołnierzy ekshumowanych spod cukrowni. Pierwotnie były tu prawdopodobnie 24 mogiły zbiorowe w czterech rzędach i 2 indywidualne. Teraz ostały się tylko te dwa betonowe nieduże krzyże.
Centralne miejsce na cmentarzu zajmuje naturalnych rozmiarów rzeźba Najświętszej Marii Panny, postawiona tu na pamiątkę śmierci Marii Woyciechowskiej, córki Tytusa Woyciechowskiego i wnuczki dziedzica Poturzyna, Balickiego. Prawdopodobnie została ona zamordowana w pobliskim lesie w 1860 roku i jak donoszą przekazy ustne, w tym miejscu została pochowana. Figura jest autorstwa Konstantego Hegla, tego od Chrystusa na cmentarzu, twórcy warszawskiej Syrenki.
No i koniec, bo jak tak bym się zatrzymywała w każdym miejscu, gdy mnie coś zaciekawi, to tydzień zejdzie:) Przecież na pewno jeszcze nie raz i nie dwa pojawię się w okolicy...:)