Zdegustowane szarością Zakopanego, breją na ulicach i siąpiącym deszczem, postanowiłyśmy sprawdzić, co u sąsiadów i pojechałyśmy do Starego Smokowca na Słowacji, który jest najstarszą osadą w Tatrach Wysokich. A pierwszy pociąg dotarł tutaj w 1871 roku i przywiózł turystów - jeździ nadal, tylko w nieco zmienionej postaci:)
Smokowiec składa się z czterech Smokowców: Stary Smokowiec (ma najmniej mieszkańców, zaledwie 89 osób), Górny Smokowiec położony na wschód od Starego, Nowy Smokowiec na zachód i Dolny Smokowiec.
W Smokowcu pogoda też początkowo nie zachwycała, ale przynajmniej nie padało. Na początek obejrzałyśmy co ciekawsze stare wille i inne obiekty.
Ponad 100-letni Grand Hotel oferuje 75 luksusowych pokoi urządzonych w stylu art nouveau. Najtańszy pokój 365 Euro za noc, w cenę zakwaterowania wliczono wstęp do centrum odnowy biologicznej i spa. Przed hotelem rzeźba z epoki socjalizmu ku chwale robotniczej braci:) Tylko tablicę zdjęto. Tu, w Słowacji takich socrealistycznych rzeźb jest więcej, jeden z "leninów" został przewieziony do Kozłówki, do muzeum.
Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP zbudowany z inicjatywy biskupa Csaka i arcyksiężnej Klotyldy w 1888 roku w stylu alpejskim. Dzwonnica spłonęła w 1929 roku, a w 1959 roku zbudowano nową wieżę. Kościół w 2004 roku podczas burzy uległ znacznemu zniszczeniu, odnawiano go przez 4 lata. Podczas tego wielkiego huraganu w Tatrach nazywanego przez miejscowych "Wielką Katastrofą", niemal doszczętnie zostały zniszczone także otaczające miejscowość lasy - ich odrodzenie potrwa od 50 do 100 lat.
Tzw. Betlejemka. Figury przedstawiają ludzi spełniających w życiu różne role, jest rodzina z dzieckiem, kucharz, turysta, lekarka i nosiciel górski.
A to już Spa Smokowiec w Kupele Nowy Smokowiec. Założycielem był Mikulas Szontagh (1843–1899), pochodzący z Dolnego Kubina, który przed sezonem letnim 1873 roku objął stanowisko lekarza uzdrowiskowego w Starym Smokowcu.
Przy budowie sanatorium przypadkowo odkryto srebrne monety z czasów panowania cesarza rzymskiego Marka Aureliusza (161–180). Doprowadziło to do przeprowadzenia badań archeologicznych na tym terenie i odkrycie warsztatu metalurgicznego, gdzie metalurdzy z Lateny wytapiali rudę żelaza jeszcze w czasach, gdy wojska rzymskie obozowały w regionie Dunaju, w dolnym Pohronie, aż do Trenczyna.
Uzdrowisko leży u stóp Sławkowskiego Szczytu na wysokości 1010 m n.p.m.
Kościół ewangelicko-augsburski - w krypcie pod posadzką spoczywa wspomniany założyciel osady Nowy Smokowiec, dr Szontagh, z żoną. Wnętrze widać było przez kraty, nic spektakularnego. Protestantów w Słowacji jest około 6%, katolików około 60%. Jest zakaz budowy meczetów i rejestracji islamu jako religii.
Ofiarom burzy 19.11.2004. "Nie działalność przyrody, lecz ludzka bezczynność jest katastrofą" - na pamiątkę Wielkiej Katastrofy. 19 listopada w godzinach popołudniowych przetoczyły się przez Tatry z północy na południe ogromne masy powietrza nabierając prędkości dochodzącej do 230 km/h. Tak silny wiatr siał spustoszenie przez trzy godziny. Zniszczeniu uległy 12600 ha lasu, czyli 20% wszystkich lasów w Tatrach (po stronie polskiej i słowackiej). Wiatr odciął również od świata niektóre miejscowości - nie kursowała elektriczka, a powalone drzewa zalegały na drogach. Zniszczone były również słupy elektryczne, przez co mieszkańcy nie mieli prądu. Łącznie straty oszacowano na 300 milionów euro.
Zrobiło się tak ciepło, że pozdejmowałyśmy czapki i kurtki i skierowałyśmy się do dolnej stacji kolejki na Hrebienok 1285 m n.p.m. Wjazd kolejką na przełęcz trwał kilka minut, można też wejść pieszo szlakiem i będąc sama na pewno bym tak zrobiła. Hrebienok to tarasowaty występ znajdujący się w masywie Sławkowskiego Szczytu. Jest tu schronisko, taras widokowy, restauracja i Lodowa Świątynia w namiocie.
Nad dziełem pracowało 20 rzeźbiarzy ze Słowacji, Czech, Polski i Niemiec. Lodowa bazylika odtwarza charakterystyczne elementy Lateranu – rzeźby apostołów, Drzwi Święte, ołtarz papieski, a także tron papieski.
W obu namiotach, ze względów oczywistych, było potwornie zimno, więc wyszłyśmy przejść się grzbietem siodełka, aby zagrzać się :) Widoków dobrych nie było, bo chmury przewalały się z każdej strony, ale i tak było ciekawie i przyjemnie.
Oto dowód, że zawód nosiciela górskiego jest jeszcze wykonywany. Nosiciel zwany także nosiczem lub tatrzańskim szerpą na własnych barkach wynosi zaopatrzenie dla niektórych schronisk górskich na Słowacji. Przeciętnie niosą jednorazowo 70 kg bagażu. Rekordzistą wszechczasów jest Laco Kulanga, nosicz ze Schroniska Łomnickiego, który wniósł jednorazowo ładunek 207 kilogramów!
W 2018 r. zawód nosicza wpisano na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Słowacji.



























