Odgrażałam się kiedyś KLIK! i wreszcie zrealizowałam, zimowy spacer po roztoczańskich rezerwatach Szumy na Tanwi i Czartowe Pole, pieszo dwie godziny od jednego do drugiego plus szlak szumów 1.5 godziny i Pole 1 godzinę. I dnia nie ma, bo przecież jakoś tam trzeba dojechać a potem wrócić. Dziś czuję, że "mam nogi":) Ale taki trening był konieczny przed przyszłoweekendowymi atrakcjami.
Rozpisywać się nie będę, bo co trzeba było, to powiedziane zostało poprzednim razem. Zaczęłam trasę od Szlaku Szumów w Hucie Szumy, koło mostu, w miejscu, gdzie znajdowała się granica między Galicją (zabór austriacki) a Królestwem Polskim (zabór rosyjski) i gdzie na pamiątkę postawiono symboliczną budkę wartownika i szlaban.
Wzdłuż Tanwi szłam około 2 km, potem weszłam w las, po zboczu, trochę szlakiem, trochę bez szlaku
Trochę szłam lasem, górą, trochę schodziłam nad rzekę. Znalazłam miejsce dla turystów z naszykowanym drewnem na ognisko (była tego cała zadaszona buda). Tu zrobiłam przerwę w marszu na odpoczynek i posiłek.
Stąd po zamarzniętych mokradłach wydostałam się do lasu i dalej szłam "na czuja", by w końcu dotrzeć do drogi do Hamerni, gdzie jest rezerwat Czartowe Pole.
No i jestem na początku szlaku do Czartowego Pola.
Ruiny dawnej papierni wybudowanej przez Zamojskich - dwa razy niszczyła ją powódź, a potem pożar . Nie została już potem nigdy odbudowana. W tamtych czasach nie było tu lasu, był płaski nadrzeczny teren, zabudowania i place. Papieru nie robiono z drewna, tylko ze szmat.
Przez las wróciłam do szosy i pomaszerowałam na parking, gdzie czekało na mnie auto. Wciąż mroziło lekkie minus pięć:) 20 km w nogach i mogłam wracać do domu:).
Z przyjemnością przeszłam się znanymi mi trasami , śzumy i Czartowe Pole, byłam tam i wspominam mile te tereny, nawet bardzo mile..ale zima nadała im innego także bardzo atrakcyjnego uroku. Mam wielką ochotę pojechać do Rudawki Rymanowskiej, tam też jest przepiękne teraz. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNo i komarów nie ma:)
OdpowiedzUsuń