W Polesiu koło Puław (kierunek Radom) znajduje się jedyny na Lubelszczyźnie niemiecki cmentarz z okresu II Wojny Światowej, a na jego teren przywożone są szczątki ciał żołnierzy odnalezionych w regionie oraz na Mazowszu. Niemieckie cmentarze wojenne organizowane są na terenie naszego kraju na mocy traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy zawartym między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec 17 czerwca 1991 roku.
Ten cmentarz założony został w latach 1996-2000 przez Ludowy Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi (Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge). Związek zrzesza ponad milion członków. Aż 90 proc. jego działalności finansowane jest ze składek i darów. Resztę pokrywają publiczne środki federalne i niemieckich krajów związkowych. Teren pod jego budowę udostępnił rząd polski, zaś w utrzymaniu cmentarza pomagają młodzi ludzie z całej Europy, przybywający tutaj w czasie organizowanych obozów młodzieżowych.
Obecnie na cmentarzu spoczywa 21 000 ciał. Docelowo ma być na nim pochowanych 27 000 żołnierzy Wehrmachtu i SS, policjantów i urzędników administracji okupacyjnej. Większość z nich zginęła pod koniec wojny i wtedy zostali pochowani na terenach należących obecnie do województw lubelskiego i mazowieckiego. Na życzenie rodziny, możliwe jest pogrzebanie szczątków w Niemczech, jednak zdarza się to raczej rzadko.
Na ogromnym terenie o powierzchni 3 ha rozmieszczone są w grupach po trzy krzyże. Na centralnym placu stoi kamienny krzyż, a otaczają go – także kamienne – tablice, na których wykuto nazwiska poległych. Zgodnie z porozumieniem napisy na grobach nie mogą informować o stopniach wojskowych i formacjach, do których należeli polegli. Na jednej z płyt czytam: „Poległym ku pamięci, żywym ku przestrodze”.
Największy niemiecki cmentarz wojenny w Polsce znajduje się na w Siemianowicach Śląskich. W ciągu ostatnich 30 lat złożono na nim szczątki niemal 40 tysięcy niemieckich żołnierzy, którzy zginęli na terenie Polski podczas kampanii wrześniowej 1939 roku oraz pod koniec wojny w latach 1944-1945. Według szacunków podczas II wojny światowej na ziemiach polskich poniosło śmierć około pół miliona Niemców. Takich miejsc jest w Polsce kilkanaście, ale na swojej drodze natrafiłam tylko na ten jeden, w Polesiu.
Ciekawy, oryginalny cmentarz, robi wrażenie, ambitny pojekt, nietuzinkowy cmentarz, wojna i tyle ofiar , pewnie wielu poległych tej wojny nie chciało a musiało w niej uczestniczyć...po co te wojny...tak sobie o tym myślę, mieliśmy jako dzieci nianię, gosposię, slązaczkę, której mąż zginał w tej strasznej wojnie, musiał walczyć , to pani Zosia, kochaliśmy ja jak drugą mamę, często o niej myslę, urodziła córkę ,kiedy już jej mąż został powołany do wojska i nigdy nie widział swojej corki...
OdpowiedzUsuńMasz rację, czasem trudno ogarnąć takie skomplikowane historie. Ja na wschodnich terenach też widuję przecież sąsiadujące ze sobą cmentarze cywilnych Polaków zamordowanych przez Ukraińców i cmentarze cywilnych Ukraińców zamordowanych przez AK. Każdemu stawiam świeczkę, bo co byli winni ci, którzy stali się ofiarami... Mało rzeczy mnie przeraża, właściwie to chyba trzy: wojna, choroba i... trzeciej jak zwykle zapomniałam:)
OdpowiedzUsuń